czwartek, 31 lipca 2014

GRIM. PIECZĘĆ OGNIA – GESA SCHWARTZ: Prawdziwa gratka dla fanów… Gargulców?

źródło

PIERWSZY TOM NIEZWYKŁEJ TRYLOGII FANTASTY Z GERMAŃSKĄ MITOLOGIĄ W TLE


Gargulce – kamienne potwory, przycupnięte na fasadach budynków. Pokraczne. Przerażające. Pożyteczne.

Może się to wydać niektórym dziwne, nie zmienia jednak faktu, że bohaterowie książki Gesy Schwartz naprawdę są Gargulcami i to takimi, które można spotkać na gzymsach starych budynków. I choć są stworzeni z kamienia, przypominają zwierzęta, smoki lub ludzi, nie przeszkadza im to w byciu całkiem… żywotnymi istotami.


Głównym bohaterem jest Gargulec o imieniu Grim, który jako najlepszy Cienioskrzydły strzeże granicy między światem śmiertelników, a krainą Innoistot. Jako Gargulec nie przepada za ludźmi, ale sumiennie wypełnia swoje obowiązki. Wszystko się zmienia, gdy Francją wstrząsają kolejne zbrodnie, a ich ofiarami zostają zarówno ludzie jak i Innoistoty. Od tej pory Grim musi rozwikłać zagadkę tajemniczego mordercy i pokonać największego wroga. Nie może obejść się bez pomocy swoich przyjaciół - kilku Gargulców, smoka i zabawnego kobolda, Remiego - oraz pewnej ludzkiej dziewczyny, przypadkowo wplątanej w gargulcowe porachunki.

Gesa Schwartz pokazuje naprawdę przepiękny świat i choć czytelnik ma świadomość, że akcja dzieje się współcześnie, to książka przenosi go do bajkowego miejsca. Autorka bardzo plastycznie i obrazowo opisała wymyślone światy, ponieważ akcja nie oscyluje tylko w jednym miejscu, a czytelnik czyta o nich z naprawdę wielką przyjemnością. Ghrogonia, czyli podziemne miasto Gargulców i Innoistot to tylko początek długiej wędrówki głównych bohaterów.

Myślę, że dużą zaletą całej powieści jest przede wszystkim Grim, którego autorka bardzo dokładnie przedstawiła i delikatnie uczłowieczyła. Oczywiście Gargulec ma skórę jak kamień, szpony i demoniczne skrzydła, ale bardzo przypomina człowieka nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru. Targają nim te same emocje i niepewności. Grim jest po prostu cudowny i mimo jego delikatnych humorków i czasem dziwnego toku myślenia, czytelnik nie może go nie pokochać.

Tak samo jest z Mią, dziewczyną wplątaną w wojnę Gargulców, która musi złamać tajemniczą Pieczęć Ognia i pokonać złego Hybryda. Mia przez przypadek dowiaduje się, że widzi rzeczy, o których normalny człowiek nie ma zielonego pojęcia. Po zabójstwie brata, jej życie zostaje wywrócone do góry nogami i to za sprawą humorzastego Grima. Miałam obawy, że bohaterka ,,zepsuje” trochę ten wyczarowany przez autorkę świat. Że będę musiała znów czytać o problemach buntowniczej nastolatki, ale… rozczarowałam się bardzo pozytywnie. Mia doskonale wpasowała się w fabułę powieści i dodatkowo wzbogaciła ją swoją osobna historią. Ale o ty będziecie musieli przeczytać.

Grim. Pieczęć Ognia jest niezapomnianym i idealnym debiutem, o którym mogą pomarzyć niektórzy pisarze. Warto ją przeczytać ze względu na niesamowitą przygodę, wartką akcję i delikatną szczyptę romansu - mam nadzieję, że rozwinie się w kolejnych częściach, chociaż znając Grima… To doskonała pozycja dla koneserów świeżości, którzy są znudzeni powielaniem czytadełek.

Sama podchodziłam do tej książki z lekkim dystansem no, bo jakże to tak czytać o kamiennych rzeźbach? I to jeszcze w książce, która ma ponad 600 stron? Kochani, nie bójcie się. Grim może i jest poważnym tomiskiem, ale czyta się go jak bajkę na dobranoc. Myślę, że to również zasługa wydawnictwa, które naprawdę włożyło wiele pracy w pozycję wydawniczą. Bo przecież pierwsze, co przyciąga czytelnika do książki to okładka, a tutaj… jest niesamowita. Chyba najpiękniejsza, jaką widziałam i w dodatku powiązana z opowieścią. A czcionka jest całkiem spora i dodatkowo ułatwia czytanie, a człowiek nie zdaje sobie sprawy, że pochłania kolejne stronnice.

Gorąco polecam książkę Grim. Pieczęć Ognia wszystkim fanom fantastyki, przygody i ludziom, który poszukują zapomnienia w książkach. Tutaj z pewnością je znajdziecie, a będzie ono okraszone ogromną dawką zabawy, stołową łyżką śmiechu, łyżeczką sensacji i szczyptą miłości. I oczywiście pewnym przystojnym Gargulcem.

Już nie mogę się doczekać kolejnej części.

Fragment powieści:

Grim siedział przy wielkim okrągłym stole i z taką wściekłością wpatrywał się w swoje szpony, aż dziwne było, że nie stają w ogniu. Nosił odznakę, a co więcej - i to było jeszcze gorsze - śmieszny beret na głowie. Beret był za ciasny i krepował mu mózg. Poza tym wyglądał tak głupio, że powstawało wrażenie, jakby odbywał się tu cotygodniowy spęd jakiegoś dziwacznego stowarzyszenia Gargulców. Wokoło Grima siedzieli, bowiem Cieni oskrzydli z takimi samymi odznakami i w takich samych beretach jak on (…). Brakuje już tylko flag klubowych i T-shirtrów z odpowiednim logo, a byłby z nich istny klub pajaców.


Nie stój nad mym grobem i nie roń łez,
Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też.
Jestem tysiącem wiatrów dmących,
Jestem diamentowym blyskiem na śniegu lśniącym.
Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym,
Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.

Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony,
Jestem ruchem - szybkim wznoszonym, 
Ptaków cichych w locie krążących.
Jestem łagodnym gwiazd blaksiem nocnym.

Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też.
Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam.


Moja ocena: 8/10



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...