niedziela, 9 listopada 2014

Demon Żądzy - Dominika Szałomska

źródło


Myślałam, że wyrosłam już z książek, w których poruszane są tematy młodzieńczej miłości, zjawisk paranormalnych, demonów i aniołów. Co ciekawe, okładkowa recenzja Demona Żądzy przyciągnęła moją uwagę na tyle, że postanowiłam przebrnąć przez stronice powieści. Nie będę ukrywać, że była to dla mnie droga przez piekło...

Dominika Szałomska ma 22 lata, a Demon Żądzy jest jej debiutem. Pisaniem zajmuje się od 2009 roku i, jak sama mówi, jest pozytywnie nastawiona do świata, przepełnia ją energia i chęć do życia. Dodatkowo prowadzi swojego bloga, na którym zamieszcza recenzje książek i wywiady ze znanymi ludźmi. Czym może zaskoczyć książka?

Emily z pozoru jest zwyczajną dziewczyną, która została doświadczona przez los – musi zmagać się z ojcem alkoholikiem. W jednej chwili wszystko się zmienia. Tajemniczy nieznajomy, którego Emily widzi w snach, okazuje się realny, a w dodatku jest Demonem Żądzy. Ich losy łączą się, dziewczyna zakochuje się w przystojnym Asmodeuszu, a jej życie jest cenniejsze od złota. Demon i Anioł toczą bój o jej duszę, a Lucyfer pragnie jej ciała. Co w takiej sytuacji ma zrobić Emily, która jest rozerwana między dwoma światami? Jak ma poradzić sobie z nową mocą i okiełznać feniksa, który drzemie w jej wnętrzu?

Książka z pewnością wpisuje się w kanon książek fantastycznych, wydawnictwo określa ją mianem thrillera, a ja chętnie nazwałabym ją... komedią i to wcale nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Zawsze jednak szukam dobrych stron w powieściach i choć w tym przypadku było to trudne, znalazłam kilka plusów. Spodobał mi się pomysł. Co prawda jest on schematyczny i mało zaskakujący, ale czytelnicy nadal lubią tego typu powieści. Jest miłość, gorący romans i wątki erotyczne. Łatwa i przyjemna lektura, wzbogacona o bardziej odważne fragmenty, po których mamy wypieki na twarzy. Czegóż więcej potrzeba na zimne jesienno – zimowe wieczory?

Dość wyrazistą postacią jest Asmodeusz, który w jakimś tam stopniu wyróżniał się indywidualnością. Rzeczywiście całkiem wyraźnie widać, że autorka chciała mu nadać specyficzny rys, który doda mu charakteru i zadziornego pazura. Bardziej na uwagę zasługują jednak jego zaufani poplecznicy – Samael i Awnas. W szczególności ten drugi przypadł mi do serca, a sceny z jego udziałem czytało mi się przyjemniej.

Książka nie jest podzielona na dwie części, ale w pewnym momencie autorka zmienia narrację z pierwszoosobowej na trzecioosobową. I w tym momencie byłam zaskoczona. Kulawa i niedopracowana relacja głównej bohaterki, różni się od relacji narratora wszystkowiedzącego. Może właśnie tutaj tkwi problem? Pani Dominiko, może warto skłonić się ku narracji trzecioosobowej i rozpocząć nad nią pracę?

Teraz muszę przejść do tych nieszczęsnych minusów. Przede wszystkim książka wydaje się propozycją prostą, łatwą i przyjemną, ale w pewnym momencie myślałam, że przez nią nie przebrnę. Jest to wina korekty, ponieważ akurat ona woła o pomstę do nieba. Miałam wrażenie, że powieść została przekopiowana prosto z bloga i złożona w książkę. Zdania są urwane, długie i pisane po przecinku, co czasem sprawia wrażenie wypunktowania treści. Do tego dochodzą liczne błędy językowe, składniowe i fleksyjne. Ja się pytam! Za co korektor wziął pieniądze? Bo jeśli wydawnictwo już zdecydowało się wydać książkę i – o zgrozo (!) – zgarnęło za nią pewnie niezłą sumkę, to czy nie powinno przyłożyć się do jej wydania? Myślę, że właśnie w ten sposób najłatwiej skrzywdzić autora i czytelnika.

Główna bohaterka często mnie denerwowała, ale z nimi to zawsze jest jakiś problem. Bardzo trudno wykreować żeńską postać, która ma prowadzić czytelnika przez fantastyczny świat powieści. Może to dlatego, że my, kobietki, jesteśmy zmienne jak pogoda i nawet dla nas samych kobiece myślenie jest zawiłą ścieżką? Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale fakt pozostaje faktem, że Emily nie została wyraźnie nakreślona, a jej czyny często wydają się fałszywie heroiczne.

Mogłabym się dalej rozwodzić i wytykać wszelkie błędy, ale mam na uwadze, że jest to jednak debiut. Coś, co jest jedną z najważniejszych rzeczy w karierze pisarza. Mogę powiedzieć jedynie, że wydawnictwo powinno mieć to na uwadze i pomagać początkującym autorom. Nie tylko w korekcie tekstów – czasem ważniejsza jest dokładna selekcja i odrzucenie tekstów. Wtedy pisarz dostaje szansę, by udoskonalić swój warsztat i nie spocząć na laurach.


Moja ocena: 4/10

wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 22 września 2014
ISBN: 9788379423750
liczba stron: 304
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
język: polski

Książkę dostałam dzięki:

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za szczerą opinie i mimo że ocena nie jest najlepsza, to zdaje sobie sprawę z błędów jakie są w tej powieści. Pisząc kolejną staram się ich nie popełniać, licząc że czytanie będzie dużo przyjemniejsze.
    Pozdrawiam.
    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę się nie przejmować, Pani Dominiko. Wina leży po stronie korektora i wiem jak można przejechać się na takiej współpracy. Sama tego doświadczyłam. Życzę powodzenia w dalszej karierze.

      Usuń
  2. Jako, że lubię dawać szansę młodym polskim pisarzom, to przeczytam książkę Dominiki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również! Napisanie książki jest sukcesem samym w sobie i należy też to doceniać i być dumnym z naszych pisarzy :)

      Usuń
  3. Chciał poinformować, że nominowałam Cię do Liebster blog Awoard. Szczegóły znajdziesz u mnie na blogu http://ciensmoka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...