wtorek, 18 sierpnia 2015

Magiczne lato – Aleksandra Tyl

źródło


Czekamy na nie cały rok i choć kochamy też inne pory, to jednak ono wnosi w nasze życia najwięcej szczęścia i radości. Wiążemy z nim szczególne plany i marzenia, licząc, że te trzy miesiące przyniosą nam ukojenie i wymarzony odpoczynek. Dlaczego to właśnie na nie czekamy z utęsknieniem? Bo prawda test taka, że lato naprawdę potrafi być magiczne...

Tytuł: Magiczne lato
Autor: Aleksandra Tyl
Wydawnictwo: Prozami

Alicja samotnie wychowuje córkę, Matyldę, która bardzo często choruje. Zatroskana matka poświęca dziecku cały swój czas, rezygnując ze wszystkiego. Pieniądze wydaje na najnowsze medykamenty, które mają pomóc chorowitej dziewczynce, ale nie spełniają oczekiwań młodej mamy. Gdy kobieta po raz kolejny gości w ośrodku zdrowia, trafia na obcą lekarkę, która daje jej jedną radę. Alicja musi wyjechać z miasta na wieś, by mała Matylda nabrała odporności. Nie może to być jednak wyjazd trzytygodniowy. To ma być całe lato...

Zdesperowana Alicja wyjeżdża na wieś do swojej ciotki Józefiny, z którą do tej pory nie utrzymywała kontaktu. Początkowo kobieta nie może odnaleźć się w typowo wiejskiej rzeczywistości i boi się o zdrowie córki. Jednak z każdym kolejnym mijającym dniem Alicja dostrzega piękno otaczającego ją miejsca, a sielankowa atmosfera wpływa nie tylko na rozluźnienie stosunków z podejrzliwymi mieszkańcami, ale również na znalezienie wewnętrznej równowagi. Gdy wieś nawiedza zwariowana siostra Alicji, na jaw wychodzą schowane głęboko tajemnice, a na horyzoncie majaczy upragniona i wyczekiwana miłość, Alicji rzeczywistość miesza się z magią, a to wszystko za sprawą tajemniczych ziół ciotki Józefiny, które mają magiczną moc.

Magiczne lato jest powieścią niesamowicie lekką i przyjemną. Czyta się ją niezwykle szybko i z ogromnym zainteresowaniem, bo choć mogłoby się wydawać, że to historia banalna jakich wiele, pod tym względem zaskakuje. Akcja zaczyna się, gdy Alicja trafia na wieś i musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. A jest co zgłębiać, bo jak niektórym wiadomo, każda wieś ma swoją specyfikę, do której "miastowym" trudno się przyzwyczaić. I tak w powieści mamy podejrzliwych i węszących ciągle spisek sąsiadów, znudzonego życiem komendanta, który pragnie zdobyć sławę jako znany detektyw, wredną femme fatale, która dostrzega swoją życiową szansę i ma zamiar wydobywać trufle w pobliskim lesie, a także ostrzy sobie pazury na miejscowego kawalera.

Dzięki Alicji możemy poznać mieszkańców wsi i ich problemy, które spadają na nich niespodziewanie i sieją w życiu spustoszenie. Co ma z tym wspólnego Alicja? Razem ze swoją siostrą, Dorotą, chce pomóc, choć nie zawsze niesie to za sobą pożądany skutek. Dzięki swojej otwartości, ofiarności i współczuciu Alicja zyskuje jednak coś więcej niż tylko wdzięczność – prawdziwych przyjaciół, którzy są gotowi zrobić dla niej wszystko.

Na początku Alicja mnie irytowała. Miałam wrażenie, że autorka trochę ją przerysowała, bo bohaterka trzęsła się nad Matyldą jak osika na wietrze. Jej obawa o córkę niszczyła dzieciństwo dziewczynki i sprawiała, że dziecko wydało mi się zahukane i bardzo nieszczęśliwe. Byłam zła na Alicję, że choć przyjechała na wieś, to nie pozwala Matyldzie na zwykłą zabawę z rówieśnikami. Najchętniej zawinęłaby córkę w folię, by żadna bakteria nie dotknęła jej skóry. Obawiałam się, że bohaterka będzie mnie denerwować do samego końca, ale na szczęście przyjazd na wieś dla Alicji również był przełomem. 

Miłość to nie wielkie słowa o tym, co mógłbyś zrobić dla mnie kiedyś – pomyślała. – Miłość to te proste rzeczy, które robisz dla mnie dziś.

Kobieta z każdym mijającym dniem zmienia swoje nastawienie do otoczenia. Dostrzega, że nie tylko ją dotykają problemy, a chęć niesienia pomocy innym skutkuje tym, że w samej Alicji następuje przemiana. Już nie chucha na Matyldę, co nie oznacza, że nagle przestaje się przejmować córką. Daje jej jedynie więcej swobody, a dzięki temu ma również czas dla siebie. Dostrzega różnicę między nadopiekuńczością a opieką. Poznaje różnych ludzi i typy charakterów, które do tej pory nie były jej bliskie. Uczy się rozpoznawać, kto jest jej przyjacielem, a kto wrogiem. Na szczęście nie osądza i nie kieruje się plotkami, ale stara się sama dotrzeć do prawdy. Dostrzega, że sama stoi w miejscu i pragnie w końcu ruszyć dalej, zostawiając za sobą nieudany związek z mężczyzną, który na nowo układa sobie życie.

Bardzo dużym plusem powieści są bohaterowie drugoplanowi i ich osobne historie. Niesamowicie podobała mi się sylwetka komendanta Grzelaka, która stanowiła element humorystyczny powieści. Znudzony życiem policjant, który zaczytuje się w kryminałach, obsadzając się zazwyczaj w głównej roli, nie odnajduje się w wiejskiej rzeczywistości, gdzie nigdy nic się nie dzieje. Gdy Alicja przybywa na jego teren, od razu dostrzega szansę odkrycia kryminalnej tajemnicy, a kobietę widzi w roli głównej podejrzanej. Nic dziwnego, że próby jego śledztwa przyprawiają czytelnika o niekontrolowane napady śmiechu. Grzelak stanowi też pewien wzór mieszkańca wsi – dopowiada sobie własne historie, jest niezwykle ciekawski, a dodatkowo chce zasługami prześcignąć innych.

W powieści jest też tajemnicza femme fatale – Kaja. Czytelnik od samego początku nie pała do niej sympatią. Jest wykreowana jako żądna sukcesu kobieta, dążąca po trupach do celu. Jawnie zwodzi Alicję, która pragnie jej jedynie pomóc. Raz jest miła i przyjacielska, by w następnej chwili zmienić się w prawdziwą jędzę. Ostrzy sobie pazury na Konrada, który podoba się również Alicji. Całe szczęście, że mężczyzna woli te prawdziwe, troskliwe i prostolinijne kobiety.

Cóż... nic jednak w powieści nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Może gdyby bohaterami rządziła prosta realistyczna logika, to wszystko ułożyłoby się po ich myśli i myśli czytelnika. Nie zapominajmy jednak, że w powieści wcale nie rządzi logika, lecz magiczne zioła ciotki Józefiny. Dlatego nigdy nie wiadomo, co się wydarzy ani jak zakończy się historia. Może dla każdego z nas kończy się inaczej. W końcu wiara czyni cuda.

Gorąco polecam powieść wszystkim, którzy szukają odpoczynku w upalne popołudnia. Powieść stanowi doskonałą odskocznię od codzienności i pozwoli na kilka chwil zapomnieć o kłopotach dnia. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu, i zapewniam was, że po jej lekturze będziecie w stanie zadawać sobie tylko jedno pytanie: czy to magia, czy miłość?. Mam nadzieję, że odpowiedź wszyscy znajdziemy w kontynuacji.

Moja ocena: 7/10

5 komentarzy:

  1. Książka wydaje się taka spokojna i optymistyczna. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam. Przyjemnie się można przy niej wyluzować ;)

      Usuń
  2. Przeczytałam i jest bardzo, bardzo piękna. Czekam na kontynuację, która musi się pojawić . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również czekam na kontynuację. Mam nadzieję, że będzie równie dobra.

      Usuń
  3. Ta książka już trafiła na moją listę. Lepiej późno niż wcale :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...