niedziela, 13 września 2015

ADRIAN BEDNAREK: Przestałem marzyć, zacząłem działać.


Adrian Bednarek urodził się w 1984 roku w Częstochowie. Jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Katowicach, a od lat interesuje się tematyką kryminalną – najbardziej postaciami seryjnych morderców oraz II Wojną Światową. Dla niego dzień bez joggingu lub porządniej dawki siłowni jest dniem straconym. Pomiędzy pracą a uprawianiem sportu znajduje czas na swoją największą pasję – pisanie. Zapraszam Was na wywiad z Adrianem Bednarkiem, autorem takich książek jak Pamiętnik diabła oraz Proces diabła


Jak zaczęła się Pana przygoda z kryminałem i ogólnie z tą tematyką? Nie chodzi mi o pisanie, bo do tego dojdziemy, ale o najwcześniejsze wspomnienie związane z tym dreszczem emocji, który towarzyszy podczas zgłębiania zagadek kryminalnych. 

Początek mojej przygody z kryminałem pamiętam bardzo dobrze, zwłaszcza ten dreszcz emocji. To było bardzo dawno temu, dokładnie w 1990 roku, kiedy miałem 6 lat. Tata kupił mi pierwszy komiks Batmana – adaptacja kinowej wersji dzieła Tima Burtona z genialną rolą Jacka Nicholsona. Przeczytałem go z dość dużą pomocą taty, a potem, kiedy moja umiejętność czytania się rozwinęła, czytałem już wszystkie komiksy z Człowiekiem Nietoperzem. 

Pański zawód nie jest związany z kryminalistyką. Dlaczego więc wybrał Pan to zagadnienie, choć Pańskie zainteresowania odbiegają od wybranej pracy? 

Nie, mój zawód nie ma absolutnie nic wspólnego z kryminalistyką. Od lat ciekawiły mnie mroczne postacie – najpierw te fikcyjne z komiksów typu Joker czy Pingwin, później książkowe takie jak Gary Soneji z W Sieci Pająka lub Patrick Bateman z American Psycho. Mają w sobie coś niezwykłego, popełniają zbrodnie niemal doskonałe i chyba to zadecydowało o moim wyborze. Chciałem tworzyć postacie, które również popełniają takie zbrodnie. 

Kiedy uświadomił sobie Pan, że przyszła pora na zmianę i jest Pan gotowy, by zacząć pisać książkę. Jak Pan się do tego przygotowywał. Czy myśl długo dojrzewała w Pańskiej głowie? 

Myśl o napisaniu książki dojrzewała dość długo, problem polegał na przeistoczeniu zamiaru w działanie. Mniej więcej dwa i pół roku temu dotarło do mnie, że czas upływa coraz szybciej, lata lecą, a ja marzę o czymś, zamiast próbować realizować marzenie. Powiedziałem sobie "teraz albo nigdy" i zacząłem działać. 

Dobrze wiem, że w naszym kraju wydanie książki nie jest łatwe. Jeszcze trudniejsze jest jej wypromowanie w sytuacji, gdy nazwisko nie jest znane. Panu się to jednak udało, i to dwa razy. Jak poradził sobie Pan z całą procedurą wydawniczą? Jak długo ona trwała? No i oczywiście w jaki sposób rozpoczął Pan współpracę z wydawnictwem? 

Zdecydowanie jest to bardzo trudne. Zresztą podobnie jak w każdej dziedzinie życia, gdy zaczyna się "od zera". Procedura wydawnicza to przede wszystkim ciężka praca, ale za największą sztukę uważam znalezienie wydawcy, który uwierzy w potencjał autora. Wymaga to dużo cierpliwości. Współpracę z moim obecnym wydawcą ( Zysk i S-ka ) zacząłem w tradycyjny sposób. Wysłałem do wydawcy wydrukowany rękopis Procesu Diabła i po kilku miesiącach otrzymałem pozytywną odpowiedź z propozycją rozpoczęcia współpracy. Później rozpoczęliśmy pracę nad książką. Muszę przyznać, że redakcja Procesu była niezwykłą przygodą, ale przede wszystkim nauką. Dowiedziałem się o sprawach i niuansach związanych z powstawaniem ostatecznej wersji książki, o jakich do tej pory nie miałem pojęcia. Liczę, że pomogą mi one przy kolejnych historiach.

żródło
Zadebiutował Pan książką Pamiętnik diabła, w której opisał Pan losy mordercy, Kuby Sobańskiego. Jakie wartości są dla Pana najważniejsze, którymi Pan się kieruje w życiu? Czy Kuba też ma takie wyznaczniki?

Wartości, którymi kieruję się w życiu, są zupełnie inne niż wartości Kuby. Dla mnie najważniejszy jest los mój i osób, które kocham. Kuba jest jednostką nastawioną wyłącznie na zaspokajanie swoich potrzeb. Jest całkowicie pozbawiony empatii, nie interesuje go nikt poza nim samym. 

Proces diabła jest przepełniony myślami Jakuba. Inaczej być nie może, gdy powieść jest napisana w narracji pierwszoosobowej. To daje czytelnikowi niesamowity wgląd w psychikę bohatera, co w innym przypadku nie byłoby niczym szczególnym, ale Pan opisuje mordercę. Wyobrażam sobie, że nie jest to łatwe. W jaki sposób tworzył Pan Kubę? Wzorował się Pan na wybranej postaci czy zlepiał kilka poszczególnych?

Prawdę mówiąc "wkręcenie się" w postać Kuby przyszło mi łatwiej, niż tego oczekiwałem. Pisząc, wystarczyło wyobrazić sobie, że nie istnieje coś takiego jak uczucia, są tylko cele i środki do ich zrealizowania. Kubę tworzyłem stopniowo, dojrzewał z każdą napisaną stroną. Oczywiście miałem schemat jego postaci, wiedziałem, kim ma być, w jakim obracać się środowisku, wiedziałem, że będzie zabijał, ale reszta przychodziła z czasem. Momentami to on kierował swoimi losami bardziej niż ja. Nawet trauma z dzieciństwa, którą wymyśliłem na początku była inna, niż ta opisana w książce. Po prostu w pewnym momencie ta postać sama podpowiedziała mi, co mogło sprawić, że zaczęła zabijać. Jeśli chodzi o postacie rzeczywiste, to wiele osób porównuje Kubę z Tedem Bundym – fakt Pamiętnik i Proces zaczynają się od jego cytatów, ale tylko dlatego, że seryjny morderca, który najbardziej mnie fascynuje – Dennis Rader BTK, nigdy nie powiedział nic ciekawego. 

Tworząc powieść, autor wchodzi jakby do innego świata. Pisał Pan kiedyś w wywiadzie, że musiał wyzbyć się emocji podczas tworzenia Pamiętnika diabła. Czy to miało wpływ na relację z innymi? Czy otoczenie było dla Pana wsparciem, czy wręcz przeciwnie?

O to najlepiej spytać bliskie mi osoby. Mam nadzieję, że nie daję im specjalnie popalić kiedy tworzę swoje historie, a przynajmniej bardzo się staram (śmiech). Zdecydowanie najbliżsi okazywali mi wsparcie podczas prac nad książkami i nadal je okazują. Na szczególne słowa uznania zasługuje moja żona, która dzielnie znosi moje wieczorne sesje pisania a przede wszystkim dni, w które wymyślam zwroty akcji, nowe postacie itp. Ponoć potrafię być wtedy nieznośny (śmiech).

Czy Kuba Sobański jest zły? Gdy czytałam powieść, z czasem bardzo go polubiłam, mogłabym powiedzieć, że przywiązałam się do niego i trudno było mi oceniać jego postępowanie. Myślę, że wpłynęło na to dogłębne poznanie bohatera. Czy według Pana jest dla niego nadzieja, choć dopuścił się strasznych czynów? W końcu jest charyzmatycznym i czarującym mężczyzną, który już raz wyszedł cało z opresji. Czy uda mu się wygrać walkę z własnymi demonami?

okładka przesłana przez wydawnictwo
Ocenę czy jest zły, czy nie, pozostawiam czytelnikom. Ja podchodzę do Kuby zbyt osobiście, żeby jednoznacznie to stwierdzić. Stał się ważną częścią mojego życia, dlatego patrzę na niego z sentymentem, w końcu… ja go stworzyłem. Na pewno mogę powiedzieć, że jest postacią tragiczną. Przeżył tragedię i nie potrafi normalnie funkcjonować, jeśli sam nie spowoduje jakiejś tragedii. Musimy pamiętać, że charyzmatyczny i czarujący mężczyzna to tylko maska zakładana na pokaz przed światem. Czy wygra walkę z własnymi demonami…? Najlepszą metodą, żeby się tego dowiedzieć, jest sięgnięcie po jego przygody.

Akcja dzieje się w Krakowie – Pana mieście rodzinnym? Czy w powieści jest on opisany dokładnie? Czy wybrał Pan akurat to miejsce, ponieważ jest Panu doskonale znane? A może ma Pan do niego pewien sentyment? 

Muszę sprostować, Kraków nie jest moim rodzinnym miastem. Urodziłem się i mieszkam w Częstochowie. W Krakowie spędziłem kilka niezapomnianych lat i właśnie w dużej mierze ze względów sentymentalnych osadziłem akcję Procesu w tym mieście. Pisząc, czuję się jakbym znów mieszkał w Krakowie. Poza tym nie potrafię wyjaśnić czemu, ale Kraków idealnie mi pasuje na miejsce działań seryjnego mordercy studentek. 

Czy po wydaniu książek w jakiś sposób zmieniło się Pańskie życie? Nie mam na myśli całkowitej rewolucji, jednak coś chyba uległo zmianie…? W końcu spełnił Pan swoje marzenie. 

Pewnie, że zmieniło. Od pierwszej publikacji staram się jeszcze więcej pisać. Ostatnie dwa lata wypełnione były pisaniem. Obecnie pracuję nad siódmą historią, a kilka ukończonych czeka na dysku z nadzieją na publikację. Nie traktuję wydania książki jako spełnienie marzenia. Raczej jako drogę do jego spełnienia. Marzeniem jest opublikowanie wszystkich napisanych książek i rywalizacja o względy czytelników z najlepszymi polskimi autorami thrillerów. 

Jakie są Pana plany na przyszłość? Czy już niedługo kolejna Pana książka trafi w ręce czytelników? 

Pewne plany oczywiście są, ale na razie to nic pewnego. Jeśli będę wiedział coś konkretnego, na pewno o tym poinformuję. Obecnie skupiam się na pisaniu kolejnych historii i promowaniu Procesu Diabła.


Rozmawiała: Katarzyna Łochowska
Za rozmowę serdecznie dziękuję Adrianowi Bednarkowi

12 komentarzy:

  1. Ja też, wbrew sobie polubiłam Kubę i trudno było mi mu nie dopingować, co jest przecież dziwne, bo to seryjny morderca. "Proce diabła" to rewelacyjna kontynuacja, niebawem opublikuję swoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam ochotę przeczytać ksiażkę i poznać Kubę, oj bardzo chcę! :) A co do wywiadu, to bardzo ciekawy! :)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No znajomość z Kubą jest niezwykle... specyficzna. W realu drżałabym ze strachu, ale teraz po prostu się nim... zachwycam ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wywiad. Gratuluję ;) Widzę małą zmianę na stronie :) Bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a na stronie wciąż się coś zmienia :) Trzeba w końcu urozmaicać sobie życie ;)

      Usuń
  4. Nadal jeszcze nie przeczytałam książek tego pana, ale naczytałam się tylu dobrych recenzji, że nie sposób przejść obojętnie :D W dodatku po wywiadzie widzę, iż to konkretny mężczyzna, który doskonale musi odnajdować się w swoich powieściach! Nic, tylko czytać!

    A pani gratuluję wywiadu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... Zapewniam, że Pan Bednarek wie, co robi i... robi to bardzo dobrze! Dlatego mogę zapewnić, że książki przypadną do gustu i wciągną bez reszty :)

      Usuń
  5. Czytałam o książkach autora, ale sama jeszcze nie miałam możliwości ich przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcam bardzo serdecznie, bo naprawdę warto ;)

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...