poniedziałek, 21 września 2015

BUNTOWNIK – JULIE KAGAWA: Wróg mojego wroga...

źródło


Niedawno mogliście przeczytać moją recenzję Talonu, który rozpoczął smoczą sagę. Teraz przyszła pora, by przybliżyć drugą część cyklu. Gdy Buntownik wpadł w moje ręce, od razu wiedziałam, że powieść zapewni mi kilka chwil przyjemności. Cieszę się, że autorka mnie nie rozczarowała.

Tytuł: Buntownik
Autor: Julie Kagawa
Wydawnictwo: HarperCollins

Ember udało się wyrwać spod władzy Talonu i teraz jest smoczym zbiegiem. Razem z Rileyem musi uciekać przed Żmijami, które wciąż podążają ich tropem. Nim jednak smoczyca zaszyje się w kryjówce, chce spłacić dług wobec żołnierza zakonu Świętego Jerzego, który uratował jej życie. Garret zostaje skazany na śmierć za zdradę zakonu, ale dzięki dwóm zbiegłym smokom, udaje mu się uciec. We trójkę podążają do Las Vegas, by tam ukryć się przed pościgiem. Nie będzie to jednak proste, bo teraz są ścigani przez Talon oraz przez pogromców smoków. Kto dopadnie ich pierwszy?

Julie Kagawa po raz kolejny zabiera nas do świata smoków, w którym magia miesza się z nauką, a to, co wydaje się nierealne, staje się prawdziwe. Talon był dobrym wprowadzeniem do całej sagi, ale druga część powala na kolana i mam nadzieję, że autorka utrzyma tak wysoki poziom. Dlaczego? Bo ta seria o smokach może zawojować rynek czytelniczy.

W Buntowniku jeszcze bardziej możemy poznać bohaterów. Podział na osoby sprawia, że wchodzimy zarówno do świata smoka, jak i wzorowego żołnierza zakonu. Możemy zobaczyć, jak z denerwującego podlotka, Ember staje się wojowniczką, która musi zawalczyć nie tylko o własne życie, ale również o swych przyjaciół. Dziewczyna dodatkowo zmaga się z uczuciami, które są dla niej niezrozumiałe. 

Riley, o którym nie ma wielu informacji w pierwszym tomie, tutaj opowiada o tym, dlaczego odszedł z Talonu. Jest to smok niezwykle zdeterminowany, męski i odważny, który troszczy się o innych, choć chce być postrzegany jako typowy twardziel. Możemy go podziwiać za to, co robi dla innych smoków, a to sprawia, że czytelnik pała do niego jeszcze większą sympatią, a w moim przypadku nawet czystym uwielbieniem.

Garreta poznajemy jako wzorowego żołnierza zakonu, który bez skrupułów zabija, by przeżyć – tak przynajmniej ma wpajane od dzieciństwa. Buntownik pokazuje, że nawet pogromca smoków może się zmienić. Może dostrzec, że nie zawsze wyznaczone idee, którymi się kierujemy, są odpowiednie, a wróg okazuje się sojusznikiem i jedynym przyjacielem.

I wreszcie Dante, którego tak naprawdę możemy – na nieszczęście – poznać. Jest to postać niezwykle niewdzięczna, ale czym w końcu byłaby książka bez jakiejś czarnej owcy? Dzięki narracji brata Ember mamy wgląd w strukturę Talonu. Organizacja tak naprawdę chce przejąć władzę nad światem, a inne smoki nie mają o niczym pojęcia. Buntownik doskonale ukazuje bezwzględność systemu, który nie waha się poświęcić jednostek, by osiągnąć wyznaczone cele. Dante nie zyskuje sympatii – Talon jest dla niego ważniejszy niż siostra.

Pamiętacie, jak pisałam, że pierwsza część była na początku trochę monotonna, a dopiero koniec wciągał czytelnika bez reszty? Okazuje się, że miało to swój cel, ponieważ Buntownik to ciągła akcja, która nie pozwala się oderwać od powieści. W książce ciągle coś się dzieje, a my uważnie śledzimy losy głównych bohaterów, którzy muszą uciekać przed Talonem oraz Świętym Jerzym. Nie wiadomo, kto dopadnie ich pierwszy, ale zawsze ktoś depcze smokom po ogonie.

W powieści występuje również wątek miłosny. Dla przeciwników mam dobrą wiadomość – nie jest on bardzo rozwinięty, a poza tym smoczej miłości daleko do słodkiej wanilii. Dla zwolenników... również mam dobrą informację. Wiele wskazuje na to, że zostanie on bardziej zgłębiony w kolejnych tomach, na co liczę i ja. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że smoki są bardzo złożonymi istotami, a uczucia są im obce, dlatego tym bardziej wątek miłosny nie jest oklepany i szablonowy.

Długo zastanawiałam się nad minusem powieści. Nie dlatego, że musiałam go znaleźć – był on nad wyraz widoczny. Chodzi o literówki i błędy w tekście. Doszłam do wniosku, że to wina tłumaczenia i korekty. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach Riley już nigdy nie powie: poszłam, zrobiłam, przyniosłam :) Błędy choć występują, to jestem w stanie je wybaczyć, ponieważ książka naprawdę mi się podobała.

Cała seria zapowiada się bardzo dobrze. Na koniec mam jeszcze jedną informację mianowicie już powstaje film na podstawie serii. Nie wiem, czy to dobra informacja, biorąc pod uwagę, jak wielu jest krytyków ekranizacji książek, ja jednak się cieszę, że najpierw mogłam przeczytać powieści. A poza tym mogę cieszyć oko pięknymi "łuskowatymi" okładkami. Musicie przyznać, że to bardzo oryginalny pomysł.

Moja ocena: 7/10



12 komentarzy:

  1. Aaaa... pierwsza! Książkę oczywiście dodaję do kolekcji i mam nadzieję, że mi się spodoba. Tymczasem muszę przeczytać pierwszą częśc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie slyszalam o tej serii, jak to możliwe? ☺ zapowiada się nieźle i ta okładka, hmm fajny pomysł rzeczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gorąco polecam, bo naprawdę warto przeczytać :)

      Usuń
  3. Seria rzeczywiście wydaje się ciekawa. Może i ja się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie za specjalnie przypadł mi do gustu pierwszy tom. Po "Buntownika" pewnie sięgnę, ale nie mam pojęcia kiedy ;P Szczerze mówiąc intryguje mnie postać Riley'a. Poza tym po pierwszym tomie obawiałam się trochę trójkąta miłosnego, czego wręcz nie znoszę. Nie wypominasz o tym w swojej recenzji, ale mam nadzieję, że tego w drugim tomie nie zaświadczę :P Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... może spojler, ale nie doświadczysz tego, bo książka tak naprawdę jest nieprzewidywalna i od razu wiadomo, że historia na tym tomie się nie kończy. Ja miałam bardzo podobne odczucia podczas czytania pierwszej książki, ale druga rozwiała wszystkie moje wątpliwości :)

      Usuń
  5. Och... Dziękuję, że pisałaś o serii, bo właśnie od ciebie się o niej dowiedziałam :). Jestem już po lekturze pierwszego tomu i końcówka dosłownie wcisnęła mnie w fotel. Już czekam na "Buntownika" z zapartym tchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mogłam polecić dobrą książkę :D A po "Buntownika" leć szybko, bo szkoda tracić czasu. Trzeba czytać :D

      Usuń
  6. Jak wiesz książka mi się podobała. Ogólnie seria jest trochę inna, wnosi odrobinę świeżości do fantastyki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...