wtorek, 22 września 2015

ZAROBEK NA RECENZJACH: Handel dobrym słowem...

źródło
Tekst napisałam na prośbę jednej z bloggerek. Uważamy, że jest to temat warty dyskusji. Proszę, wyraź swoje zdanie w komentarzu :)

Czy kiedykolwiek jakiś blogger w szczególności książkowy zastanawiał się nad tym, żeby jego praca nie tylko przynosiła zadowolenie i uznanie wśród innych czytelników, ale również zysk? Na pewno tak, bo przecież to pieniądz jest teraz w modzie. Można kombinować z reklamami na blogu, ogłaszać się w Internecie, że chętnie odstąpimy na naszej stronie trochę miejsca, by kliknięciami dorobić sobie marnego grosza. Czy po przeczytaniu pierwszego pytania od razu na myśl nasunęły wam się reklamy? Mam nadzieję, że tak, bo przecież inne formy zarobku mogą przynieść jedynie... hańbę.

Do czego zmierzam? Słyszeliście kiedyś o płatnych recenzjach? Powiedzmy, że znajomy znajomego mojej koleżanki mi doniósł, że na tym można sobie nieźle dorobić. Polega to na tym, że blogger – znany i bardzo poczytny – pobiera opłatę od autora i dodatkowo egzemplarz książki, obiecując, że recenzja spod jego pióra wychwali powieść pod niebiosa. Niby bardzo szczwany pomysł, ale czy nie godzi w naszą bloggerską zasadę bezgranicznego obiektywizmu oraz zaufania?

Załóżmy, że prowadzenie bloga książkowego nie służy jedynie zdobywaniu darmowych egzemplarzy recenzenckich. Chodzi przecież o zdobywanie nowych czytelników, nawiązywanie znajomości – z własnego doświadczenia wiem, że mogą się bardzo przydać w życiu – a wreszcie kontakt z ludźmi z całego kraju, z którymi dzielimy coś wielkiego – pasję. No właśnie. Prowadzenie bloga przede wszystkim jest i powinno prowadzić do rozwijania własnej pasji. Co więc sądzicie o tym, że ktoś nie robi tego dla przyjemności, ale mówiąc kolokwialnie, bierze za to kasę?

Gdy założymy już tego wymarzonego bloga i wypieścimy go, w końcu przyjdzie pora na nawiązanie współpracy z wydawnictwami, autorami lub innymi bloggerami. To nieuchronne, a często bardzo wyczekiwane. Bierzemy wtedy jednak na swoje barki niesłychaną odpowiedzialność, często nie wiedząc, co tak naprawdę nas czeka. Sam fakt, że ktoś nam zaufał na tyle, by z nami współdziałać powinno już dać do myślenia – za to należy się szacunek i szczerość, a nie chciwe spojrzenie na książkę.

Trzeba również spojrzeć na sprawę oczami autora, który mógłby dostać taką propozycję od bloggera. Pisarz na pewno chce, by jego książka była poczytna, a w głębi duszy marzy mu się bestseller. Wydanie w naszym kraju nie jest łatwizną i często się zdarza, że pisarz musi zapłacić przynajmniej część. A tu jeszcze każą mu płacić za recenzję? Zapewniam was, że autor nie chce, by każdy wychwalał jego książkę – choć cieszy się, jeśli powieść rzeczywiście przypadła do gustu – a jeśli tacy są, to niech przez chwilę się zastanowią, czy szczera opinia, a nawet krytyka nie jest lepsza i nie motywuje do działania?

I wreszcie sprawa najważniejsza – czytelnicy. Czy taka wykupiona recenzja nie będzie godzić w ich zaufanie? Co, jeśli książka nie będzie się im podobać i nie mówię tutaj o gustach, bo one są różne. Jeśli jednak jeden, drugi, trzeci czytelnik kupi poleconą przez bloggera książkę i się na niej zawiedzie, to o czym to świadczy? Bloggerski świat jest duży, ale często niedoceniany. Dlaczego inni mają cierpieć przez jednego, któremu żądza zysku przesłoniła oczy?

Dla mnie kupno recenzji jest jak handel dobrym słowem, który nie niesie za sobą nic dobrego, a tylko stek kłamstw, które mydlą oczy nieświadomym czytelnikom i dodatkowo stawiają autora w niekorzystnym świetle. Głębsze przemyślenia pozostawiam wam. Czy jest to etyczne zachowanie? Czy nie godzi w świat dumnych bloggerów, którzy przecież czerpią zyski, ale nie pieniężne. Dla mnie to zachowanie nie do przyjęcia, któremu należy powiedzieć stanowcze: nie!

* Powyższy tekst powstał w oparciu o prawdziwe zdarzenie, które miało i chyba nadal ma miejsce. Nie chcemy upubliczniać danych osoby, która "dopuściła" się naszym zdaniem tego niezbyt pochlebnego czynu, gdyż zależy nam na dyskusji, która ma na celu zorientowanie się jakie jest wasze zdanie w tej kwestii, jak czujecie się wiedząc, że są osoby, które pobierają opłaty za coś, co my robimy bezinteresownie i z radością, ciesząc się samą satysfakcją.

Tekst powstał przy współpracy z Niekończącymi się Marzeniami

25 komentarzy:

  1. Bardzo istotny tekst popełniłaś :) Uważam że współprace recenzenckie w pewnym momencie rozwoju bloga są ważnym etapem rozwoju. Tak jak napisałaś, nawiązywanie nowych współprac może przydać się w przyszłym życiu, ale podejście do tematy, że recenzja ma być pozytywna mija się z celem. Przecież chodzi o subiektywną ocenę, a nie o peany na temat danego tytuły. Zresztą sama bywając na różnych blogach i widząc same pozytywne recenzje zazwyczaj więcej tam nie bywam, nie jest przecież tak, że wszystkie książki nas zachwycają.

    Sama zawsze piszę recenzje według odczuć po lekturze i wkurza mnie to, jak wydawnictwa, księgarnie czy autorzy wymagają po przekazaniu egzemplarza recenzenckiego tylko pozytywnych recenzji. Rezygnuję przy takim założeniu.

    Natomiast pisanie recenzji za pieniądze? Owszem ale przy założeniu że recenzja będzie subiektywna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Chodzi o sam fakt, że recenzja MA być pozytywna, nawet jeśli książka jest zwykłym gniotem. Dziękuję za udział w dyskusji :)

      Usuń
  2. Jeśli jest dobry w tym co robi czemu nie miał by brać za to kasy? A co do pisania na żądanie jeśli będzie tylko zachwalał w brew swojemu prawdziwemu zdaniu to szybko się na tym przejedzie. Przecież czytelnicy nie są głupi i w końcu połapią się nawet po sięgnięciu po promowany produkt, że coś jest nie tak i łatwo ich straci. No i druga sprawa sumienie piszącego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% Każdy ma swój rozum. Czemu nie mamy zarabiać na tym, jeśli jesteśmy w tym naprawdę dobrzy. Chodzi jednak o sam fakt, że przecież nie piszemy tylko dla siebie czy dla autora, ale przede wszystkim dla czytelników. Opinia powinna być obiektywna.

      Usuń
    2. Powinna ale co zrobi autor tekstu to już jego sprawa :)

      Usuń
  3. Rozumiem, że każdy chce sobie w jakiś sposób dorobić i nie mam nic przeciwko, jeśli wykonuje jakieś rzeczy na zamówienie. Nie mogę sobie jednak wyobrazić, że ktoś miałby brać pieniądza za POZYTYWNĄ opinię. A co, jeśli książka wcale nie jest dobra? Wtedy można się narazić jedynie na nieprzyjemności. Osobiście chciałabym wiedzieć, że recenzje są rzetelne i mogę na nich polegać. To, że jeden blogger będzie mieć inne zdanie na temat książki, to mogę zrozumieć. W końcu gusta są różne i jeszcze nie oznacza, że książka została wychwalona, bo ktoś za to zapłacił.
    Bardzo ciekawy artykuł, który powinien dać do myślenia. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że pisanie pozytywnych recenzji na zlecenie jest obrzydliwe. Sama tego nie robię i delikwenta, który choćby poprosił, odprawiłabym z kwitkiem.
    Prawda jest jednak taka, że wielu blogerów pisze pozytywne recenzje już z poczucia obowiązku - dostałam/em książę za darmo, więc muszę. Osobiście, odrzuca mnie, że wiele naprawdę potwornych gniotów może pochwalić się zestawem recenzji bliskich peanom pod niebiosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety prawda. Również uważam, że jeśli książka się nie podoba lub jest naprawdę koszmarna, to nie ma co pisać pochlebstw. Nikt na tym nie skorzysta, a można sobie jedynie narobić kłopotów.

      Usuń
  5. Bardzo mądry tekst i - niestety - potrzebny. Od dawna jestem świadoma tego problemu, bo czytając nie mogę uwierzyć, dlaczego niektóre zupełnie denne pozycje mają tak dobre opinie ludzi oczytanych i inteligentnych. To przykre, ale może po Twoim tekście ta sytuacja nieco się zmieni.

    Pozdrawiam i obserwuję,

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że sytuacja się zmieni. Nie ma co wprowadzać innych w błąd tylko dlatego, że ktoś sobie tak życzy. Oczywiście reklama jest dźwignią handlu, ale handel dobrym słowem to stanowczo za dużo.

      Usuń
  6. Dla mnie to jest... nie wiem, sprzedanie się? Tak, jakbym chodziła na uczelnię z puszką, powiedzmy Sprite'a, i wszystkim znajomym bym mówiła "MM, jakie pyszne! Spróbuj, rewelacja!". I oczywiście by mi za to płacono. Nie, nie i jeszcze raz nie. I szczerze powiedziawszy nie tylko uważam to za... złe ze strony bloggera, ale też i czytelnika. Odwiedzam blogi po to, aby czytać RÓŻNE opinie, recenzje tak, aby samej łatwiej było mi zadecydować, co chciałabym kupić, a co nie.

    Słyszałam, że płatne są recenzje książek zagranicznych, które następnie mają być przetłumaczone na polski. Widziałam to na stronie... chyba wydawnictwa Otwartego? Nie wiem, gdzie. Jest to fajna sprawa, ale tylko wtedy, kiedy ocena jest szczera i subiektywna.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahhaha... Cudowne porównanie :) I niestety tak właśnie może to wyglądać. Z pewnością jest to złe i dla bloggera, i dla czytelnika, i dla autora. Wszyscy są wtedy niewiarygodni, a przecież tutaj chodzi o zaufanie. Jeśli przeczytamy kilka różnych recenzji, możemy wtedy sami ustalić, czy książka jest warta naszego czasu, czy sobie ją po prostu darujemy. Jeśli się okaże, że jest gniotem, to jesteśmy skazani na rozczarowanie.

      Usuń
  7. Tak, ciekawy tekst. Osobiście nigdy nie spotkałam się z propozycją otrzymania pieniędzy za recenzję. A szkoda. Bo zdecydowanie nie mam nic przeciwko płaceniu za dobry artykuł/slogan/recenzje. Oczywiście, sterowanie opinią nie wchodzi w grę, bo jest to szalenie nieuczciwe. Dodam jednak coś od siebie, trzeba mieć na uwadze zasadę "wdzięczności". W marketingu działa to tak, że dalej się coś klientowi, jakiś tani dodatek, a on chce się odwdzięczyć czy to zakupem czy dobrym słowem. Gdy otrzymuję książkę do recenzji w pierwszej kolejności czuję ogromną radość i... usilnie staram się o tym pamiętać by nie przelać tego na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja... Nie raz i nie dwa w głowie mi się kołatało, że książka darmowa, ale gniot i co tu zrobić? Pisać prawdę, czy raczej sobie darować i po prostu pisać jakoś oględnie. Czasem recenzent ma też na uwadze, że wydawnictwo jest naprawdę dobre i co tu z tym faktem zrobić? Mogą zerwać współpracę za jedną złą, ale prawdziwą recenzję? Nie wydaje mi się. Ja już pisałam recenzję książek, które naprawdę były marniutkie, ale jakoś się trzymam :)

      Usuń
  8. Ludzie chcący na wszystkim zarobić są i zawsze będą. Nie bardzo obchodzi mnie, co kto robi i dlaczego, ja do czyjegoś ogródka nie będę się wtrącać. Ważne, że wiem, że ja bym w ten sposób nie postąpiła, a świadomość tego też jest dobra. Co nie zmienia faktu, że jest to rzecz co najmniej niesmaczna. ;) Jedyne, co mogą zrobić inni, to po prostu się od tego odciąć. Nie obserwować, nie komentować, nawet nie wchodzić na danego bloga. Jeśli chodzi o pisanie dla wydawnictw, z którymi się współpracuje i otrzymuje się od nich książki: czasami mam wrażenie, że ludzie prowadzą blogi tylko po to, żeby mieć książki za darmo. Dziwi mnie też to, że wydawnictwa rozpoczynają współpracę z ludźmi, których recenzje wcale nie są dobre pod względem, nazwijmy to, artystycznym. Ale zapewne nie jest zbiegiem okoliczności to, że o książce wyrażają się w samych superlatywach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie też często zastanawiało. Recenzja kiepska – tylko kilka zdań na temat książki. Blog też nie za ciekawy, a wydawnictw od groma. i to w dodatku bardzo dobrych. Gdzieś popełniony został błąd, bo przecież jest wielu dobrych bloggerów, dla których pisanie, to pasja. Ludzie, którzy chcą jedynie darmowych książek, powinni się przez chwilę zastanowić, czy naprawdę warto psuć opinię świata bloggerskiego, by zyskać kilka egzemplarzy.

      Usuń
  9. Nie umiałabym rozpływać się nad książką, która mi się nie podobała. Na ten problem warto spojrzeć także z drugiej strony. Ktoś za taką recenzję płaci. Skoro książka jest gniotem i potrzebuje sponsorowanych pozytywnych recenzji, znaczy, że autor nie lubi krytyki. A niestety, czytałam o przypadkach takich autorów, którzy są oburzeni krytyką i potrafią wręcz kogoś za to wyzywać. Tak więc wina nie leży tylko po stronie blogera.

    http://zaczytana-dolina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. A przecież krytyka jest bardzo ważna. Motywuje do działania i sprawia, że autor wie, nad czym musi jeszcze popracować. Jeśli autor nie potrafi przyjąć krytyki w godny sposób, to powinien chyba zmienić zawód. Przecież wiadomo, że zawsze będą zwolennicy oraz przeciwnicy. To dotyczy również książek.

      Usuń
  10. Jak dla mnie to śmieszne, ja prawdę mówiąc piszę dla ludzi, ale przede wszystkim dla siebie, bo mogę się dokładnie zorientować, który autor mi pasuje, który gatunek najbardziej lubię i mogę też umieścić moje uwagi i komentarze pod daną pozycją. Po co brać za to pieniądze? Osobiście nie współpracuję z żadnym wydawnictwem, jeden raz z autorką i nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby napisać do kobiety "cóż, książka to dno, ale jeśli pani zależy, oszczędzę tych gorzkich słów i napiszę odpłatnie pozytywną recenzję". I tutaj dochodzimy do drugiego dna tej sprawy, okej bloger to "chciwa szuja", ale jak ten autor się zachował (przypuszczając) płacąc komuś za dobre słowo? To jest dopiero obrzydliwe kłamstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja... Przykra, ale cóż poradzić. Osobiście podziwiam, że z nikim nie współpracujesz. To oznacza, że książki i recenzje to Twoja prawdziwa pasja.

      Usuń
  11. Właściwie uważam, że jak ktoś ma naprawdę znanego bloga i jest dobry w tym, co robi oraz poświęca temu wiele czasu, to dlaczego by nie miał na tym zarabiać? Oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby brał za to kolosalne sumy, ale uważam, że jakaś symboliczna kwota mogłaby być. Ale tylko jeżeli podane przeze mnie warunki są spełnione... Przyjemność przyjemnością, ale w naszym kraju trzeba sobie jakoś radzić ;)
    Ale recenzje muszą być szczere - nie ma że dostaje się książkę za darmo czy jeszcze nam płacą za recenzję - szczerość ponad wszystko!


    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony masz rację – czemu ktoś miałby nie brać pieniędzy za swoją pracę? Osobiście jednak uważam, że są inne sposoby na zarobek, bo nawet jeśli będzie brać pieniądza za napisanie recenzji, to przecież zawsze będzie mieć w podświadomości to, że bierze za to kasę i musi wykonać dobrą robotę, a to oznacza, że przypaść do gustu autorowi.

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy i ważny tekst. Prawdę mówiąc nawet nigdy mi nie przyszło do głowy, że ktoś może postępować w ten sposób.Dla mnie to trochę takie sprzedawanie się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak o tym myślę. Blog to przyjemność, a zarobić można również w inny sposób.

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...