czwartek, 1 października 2015

NIEZNAJOMY MĄŻ – HOLLY PETERSON : Kim jesteś...?

źródło


Są książki, które opowiadają ciekawą historię – wciągającą bez reszty, pełną zwrotów akcji i trzymającą w napięciu do ostatniej strony. Są też książki, przez które przepływa się równomiernie, napięcie jest stopniowo dawkowane, a po przeczytaniu odczuwa się niedosyt i chce więcej. Istnieją jednak powieści, które opisują historię prawdziwą, a przynajmniej takie ma się odczucie. 

Tytuł: Nieznajomy mąż
Autor: Holly Peterson
Wydawnictwo: Świat Książki

Allie Crawford wiedzie idealne życie. Ma wspaniałą pracę, dwoje cudownych dzieci oraz przystojnego męża, który kieruje popularnym magazynem informacyjnym. Kobieta uważa, że właśnie to przynosi jej szczęście. Do czasu gdy znajduje męża zamkniętego w pralni z olśniewającą pięknością. Wtedy jej życie wywraca się do góry nogami. Wróg okazuje się jej sojusznikiem, a ukochany mężczyzna w rzeczywistości jest nieznajomym, z którym tylko wzięła ślub. W grę wchodzi jednak nie tylko niewierność w związku, ale też duże... pieniądze i kłopoty.

Holly Peterson współpracowała z największymi zagranicznymi gazetami oraz była producentką ABC News. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w książce jest opisany świat medialny i widać, że autorka zna się na rzeczy. Cała powieść jest przesiąknięta profesjonalizmem – jeśli chodzi o media oraz firmę PR-u. To bardzo dobrze rokowało, gdy czytałam książkę, bo mogłam bliżej poznać ten fach, a przynajmniej nakreślić sobie dokładne jego wyobrażenie. Nie wszystko było jednak idealne...

Opisana historia jest ciekawa. Allie poznajemy w momencie gdy cały świat zawalił jej się na głowę – i nie chodzi o zdradę męża. Dziewczyna przeżyła w dzieciństwie śmierć ojca, co wpłynęło na dalsze jej relacje z otoczeniem oraz najlepszym przyjacielem, Jamesem. To właśnie wydarzenie z młodych lat popchnęło ją do małżeństwa z o dziesięć lat starszym mężczyzną, który był spełnieniem marzeń. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie niecne machlojki Wade`a. 

Nie rozumiałam Allie. Zupełnie jakby nie wiedziała, jak postąpić z niewiernością męża. Wydawało mi się, że była nawet obojętna, choć bardzo ją to raniło. Sama nie wiedziała, czego chciała od życia – odzyskania młodzieńczej miłości, przelotnego romansu czy stałości w związku. Raz przeklinała męża i krytykowała, by zaraz zachwycić się jego urodą i pomysłowością. Takie niezdecydowanie bardzo mnie denerwowało, bo sobie nie wyobrażam, by stać bezczynie i patrzyć na wybryki męża lub ciągle słuchać jego zbywania i uspokajania. To sprawiło, że Allie wydała mi się nieprawdziwa, bo kobiety zazwyczaj inaczej reagują na zdradę. Dodatkowo kobieta po trzydziestce wydawała mi się raczej małą dziewczynką, która nie wyobraża sobie życia bez mężczyzny u swego boku i uparcie starała się temu zaradzić.

Natomiast Wade jest dobrze wykreowaną postacią. Nie zyskuje sympatii czytelnika, uosabia w sobie najgorsze cechy męskiego gatunku. Jest jednak bardzo dobrze zarysowany, co pozwala poznać go od podszewki. Kobieta bardzo dokładnie o nim opowiada, jakby był całym jej życiem. Mąż Allie to duże dziecko. Jest kochającym ojcem, za którym dzieci przepadają, ale żona nie może na nim polegać. Jest naiwny, arogancki i zarozumiały. Obraca się w doborowym towarzystwie i jest w stanie poświęcić wszystko, by pozostać na szczycie. Może nie zwróciłabym na to większej uwagi, ale niestety z własnego doświadczenia wiem, że tacy mężczyźni istnieją.

Wade nigdy nie zajmował się trudniejszą stroną rodzicielstwa – jako narcyz unikał wszystkiego, co było dla niego niewygodne – ale był najwspanialszym wyrośniętym szczeniakiem, jakiego chciałoby mieć każde dziecko. Wydawało się boleśnie oczywiste, że Wade, niczym Piotruś Pan, nigdy się nie zmieni, będzie towarzyszem dzieciństwa Lucy i Blake`a, a potem naszych wnuków. Nic dziwnego, że był takie podekscytowany, gdy okazywało się, że jestem w ciąży. Robił sobie towarzyszy zabaw.

Na początku myślałam, że książka jest powieścią obyczajową z rozbudowanym wątkiem miłosnym. Trochę żałuję, że się pomyliłam, ponieważ opisana afera, wokół której wszystko się obraca, nie przemówiła do mnie. Uważam, że można było lepiej wszystko dopracować, by każdemu przypadła do gustu. Niezdecydowana Allie również niezbyt mi odpowiadała, choć dostrzegłam przemianę bohaterki – ze słabego kaczątka w twardo stąpającą po ziemi kobietę.

Jestem również rozczarowana Jackie Malone – kochanką Wade, która okazuje się zupełnie kimś innym i ma ogromny wpływ na życie bohaterki. Myślę, że byłaby doskonałą postacią, która pociągnęłaby fabułę i rozbiłaby monotonię. Niestety nie została do końca wykreowana w odpowiedni sposób i choć jest postacią bardzo dobrą, to czegoś jej brakuje, a czytelnik tak naprawdę nie wie, jak ma ja traktować.

Plusem powieści jest styl autorki – prosty i przyjemny – dzięki któremu książkę czyta się bardzo szybko. Mimo wielu wad wydawało mi się, że historia opisana w powieści mogła wydarzyć się naprawdę lub przynajmniej część wydarzeń została zaczerpnięta z prawdziwego życia. Nieznajomy mąż nie jest lekturą wymagającą, ale powieść można przeczytać w wolnej chwili, by oderwać się od rzeczywistości. 

Moja ocena: 4/10



13 komentarzy:

  1. A okładka taka ładna i przyciągajaca uwagę. Dobrze, że nie zainwestowałam w książkę. Po Twojej recenzji wiem, że jest nie dla mnie ;)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też okładka wpadła w oko. Od razu mi się kojarzyła z jakimś romasnem, ale jednak pozory mylą :D

      Usuń
  2. To zdecydowanie nie książka dla mnie. Nie przekonała mnie ani historia ani jej wykonanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż bywa... Całe szczęście, że rynek wydawniczy zawsze przynosi również inne perełki ;)

      Usuń
  3. Hm, chyba nie warto czytać. Podobnych historii jest sporo, a tu główna bohaterka pewnie by mnie irytowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety ja jej nie zrozumiałam, ale może to dlatego, że mam inny charakter – porywczy. I takiemu niewiernemu facetowi to chyba zaraz bym coś złamała. Ale może w wolnej chwili sięgniesz po książkę i akurat Ci się spodoba ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Polecam więc serdecznie. Mam nadzieję, że wpadnie w Twoje łapki i spędzisz z książką kilka przyjemnych chwil :)

      Usuń
  5. Taka ciekawa okładka, a tak niedopracowana książka. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Niestety potencjał niewykorzystany.

      Usuń
  6. Okładka przyciągnęła moją uwagę od razu, ale czytając recenzję, cóż... utwierdzałam się w przekonaniu, że jednak nie będzie to książka, którą koniecznie chciałabym przeczytać. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie niestety. Nie ocenia się książki po okładce – najwidoczniej to działa w dwie strony ;)

      Usuń
  7. Mimo niskiej oceny, nie mówię książce nie, może kiedyś na lekki wieczór będzie w sam raz.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...