sobota, 10 października 2015

ZWILCZONA – ADRIANNA TRZEPIOTA: Przedpremierowo

źródło


Kobieta silną istotą jest! Udowadniamy to na każdym kroku i skutecznie łamiemy stereotyp o płci pięknej, która ma "tylko" wyglądać. Posiadamy wspólną cechę, która jest szczególnie znana męskiej części populacji – jesteśmy złożone. Mężczyźni często przeklinają nasz charakter, ale nie zmienia to faktu, że kobieta potrafi być jednocześnie twarda i władcza, ale również wrażliwa i troskliwa. Pewnie nasuwają wam się dwa pytania. Skąd o tym wiem? Jestem kobietą podobnie jak bohaterka książki Adrianny Trzepioty. Dlaczego właśnie taki wstęp? Ponieważ powieść opowiada właśnie historię prawdziwej kobiety – pogrążonej w domowym chaosie, z którego może ją jedynie wyciągnąć... Wilczyca.

Tytuł: Zwilczona. O kobiecej intuicji, mazurskiej magii i ogromnej miłości.
Autor: Adrianna Trzepiota
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 22.10.2015 r.

Jaśmina ma nie tylko niespotykane imię, ale również zdawałoby się, że wymarzone życie. Ma wspaniałego męża, córeczkę i mieszka w pięknym domu zagubionym gdzieś na Mazurach. Kobieta jest spełnioną nauczycielką polskiego i zawsze może liczyć na swoje oddane przyjaciółki. Brzmi wspaniale? Tak jest, dopóki mąż Jaśki nie trafia do szpitala po wypadku, a na kobiece barki spadają wszystkie obowiązki. Właśnie wtedy Jaśmina uświadamia sobie, że przez całe życie spełniała zachcianki innych, zaniedbując siebie. Problemy budzą jej uśpioną intuicję i wewnętrzną Wilczycę, która zaczęła kierować jej myślami i uczuciami.

Zwilczona zainteresowała mnie już na samym początku przede wszystkim tym, że akcja powieści rozgrywa się na Mazurach i to na terenach, na których od niedawna sama się znajduję. Byłam niezwykle ciekawa, jak autorka opowiada o miejscach mi już znanych, ale jednocześnie nieodkrytych. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać trochę historii i specyficznego klimatu, który został opisany w książce, ponieważ jeszcze bardziej pomogło mi to zrozumieć mentalność Warmii i Mazur.

Historia Jaśminy mnie urzekła. Mogłabym nawet powiedzieć, że zaczarowała. Jest to niesamowita opowieść o odkrywaniu swojej kobiecości i słuchaniu wewnętrznej intuicji – w tym wypadku Wilczycy, ale myślę, że każda kobieta może się utożsamiać z innym zwierzęciem. Książka pokazuje, że nawet jeśli jesteś kurą domową i masz trzydzieści pięć lat, to nie musisz zamykać się w domu, ale możesz przełamać bariery, wyjść poza ramy i szablonowość, by żyć pełnią życia.

Książka Adrianny Trzepioty jest dzika, a co za tym idzie zaskakująca, porywająca i klimatyczna. Mazurska magia miesza się w sposób subtelny z realnością, zacierając granicę między jawą a snem, w związku z czym czytelnik ma wrażenie, że wszystko jest rzeczywiste. Dodatkowo powieść jest wzbogacona dosadnymi przemyśleniami, typowo kobiecymi, które otwierają oczy na wiele ważnych spraw jak na przykład słuchanie swojego wewnętrznego głosu i spełnianie marzeń. Poza tym książka jest napisana bardzo odważnie i poetycko, co jeszcze bardziej wpływa na wyobraźnię, a warsztat autorki jest niezwykle dopracowany – jestem pod wrażeniem.

Jeżeli ktoś podetnie ci skrzydła, leć dalej, jak czarownica na miotle. Jeżeli ktoś ukradnie ci miotłę, na drzwiach od szopy też się wzniesiesz. 

Życie jest jak dziwka: albo ty ją przelecisz, albo ona ciebie. Do was należy decyzja. 

Główna bohaterka wydała mi się bardzo realna. Potrafiłam zrozumieć to, że zapragnęła czegoś więcej, niż oferowało jej życie. I jak tylko natrafiła się okazja w postaci przystojnego Władka, postanowiła chwycić ją kurczowo i się jej trzymać. W powieści występuje romans i może niektórym wydać się dziwne, że główna bohaterka posuwa się do zdrady. Nie, kochani... Czytając powieść, miałam wrażenie, że uczucie Władka i Jaśki wznosiło się ponad wszystko – zupełnie jakby byli połówkami jednej całości, które odnalazły się po latach, ale obie są zakute w kajdany. Miłość została tutaj przedstawiona w sposób subtelny i jest ubrana w przepiękne słowa.

Trochę brakowało mi dopracowania kreacji innych bohaterów. Rzeczywiście autorka skupiła się głównie na Jaśminie, a pozostali stanowili jedynie tło. Bardzo polubiłam jednak koleżanki głównej bohaterki i chętnie poznałabym je jeszcze bliżej. Podobnie rzecz się miała z mężem Jaśki, Joachimem. Myślę, że gdyby jego postać została bardziej scharakteryzowana, to mogłabym wywnioskować, dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej.

Niemniej jednak Zwilczona wywarła na mnie duże wrażenie, ponieważ czytając ją, sama odkryłam swoją własną Wilczycę. Zaczęłam inaczej postrzegać otaczającą mnie rzeczywistość, coraz częściej zadając sobie pytanie: Czego pragnę? niż Co muszę? Mogłabym pisać o książce jeszcze dłużej, ale... zostawiam ją wam. Przekonajcie się, że szczęścia nic nie musi ograniczać.

Ocena: 8/10

14 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś fabuła mnie nie porywa, za bardzo znane mi klimaty życiowe :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już o tej książce i mam ją w planach. Lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A książka bardzo klimatyczna, więc polecam :)

      Usuń
  4. Już sama okładka mnie przyciąga, jest... piękna! A Twoja recenzja, tak pozytywna, tylko utwierdza w przekonaniu, że chyba powinnam skusić się na tę książkę. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Okładka jest niesamowita. Ja nie mogłam się na nią napatrzeć :D Książkę polecam serdecznie.

      Usuń
  5. Chciałabym przeczytać jeszcze z jeden tom tej książki, żeby wszystko mogło całkiem się rozwinąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ja też chętnie przeczytałabym kolejny tom :)

      Usuń
  6. Okładka mnie zaczarowała. Mam nadzieję, że książka wywrze na mnie równie dobre wrażenie. Zapisuję ją do mojej listy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka czarująca, a wnętrze jeszcze lepsze :D Czytaj, czytaj... ;)

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...