niedziela, 22 listopada 2015

CZY WSPOMNIAŁAM, ŻE CIĘ KOCHAM – ESTELLE MASKAME



Miłość dopada nas w najmniej oczekiwanych momentach i robi nam z życia prawdziwy tor przeszkód. Zgadzacie się? Tak przynajmniej piszą o niej w co drugiej książce, przedstawiając jako podstępne monstrum siłą nacierające na nasze wątłe żywoty. Mimo że temat już oklepany i poruszany przez dziesięciolecia, to uniwersalny. Nic więc dziwnego, że romanse są jednym z najpoczytniejszych gatunków.

Tytuł: Czy wspomniałam, że Cię kocham
Seria: Dimily
Autor: Estelle Maskame
Wydawnictwo: Feeria Young

Eden Munro jest spokojną nastolatką, która już doświadczyła w swoim życiu ludzkiej podłości. Niespodziewanie ojciec, który nie utrzymywał z nią kontaktów przez lata, zaprasza ją na wakacje do gorącej Kalifornii, by spędziła je ze swoją nową rodziną. Nieprzekonana Eden jednak decyduje się na wyjazd. W Santa Monica poznaje macochę, trzech przyrodnich braci oraz nowych znajomych. To właśnie ci ostatni pokazują jej inne życie złożone z ciągłych imprez, morza alkoholu i niebezpiecznych eskapad. Między jedną imprezą a drugą Eden dokładnie poznaje najstarszego brata, Tylera, który przez innych został już spisany na straty. Dziewczyna jednak dostrzega, że ten z pozoru niebezpieczny buntownik skrywa swoją prawdziwą twarz za grubą maską wrogości. Nim się obejrzy, nie jest już w stanie uwolnić się od Tylera i jego głęboko skrywanych tajemnic.

Esetlle Maskame zaczęła swoją przygodę z pisaniem gdy miała 17 lat. Teraz ma już fanów na całym świecie, a jej powieści są niezwykle poczytne. W Polsce została wydana pierwsza część serii Dimily, która cieszy się ogromnym powodzeniem na rynku książkowym, a czytelnicy z niecierpliwością czekają na kontynuację.

Czy wspomniałam, że Cię kocham to typowa amerykańska opowiastka dla nastolatek, w której hormony buzują, alkohol leje się strumieniami, a pochopnie podejmowane decyzje mają wpływ na późniejsze życie. Cała fabuła kręci się wokół Eden i kolejnych etapów, które dotyczą jej "imprezowego" rozwoju. Nie jest to jednak tak do końca złe.

Eden jest postacią dobrze wykreowaną, co pozytywnie rzutuje na całą powieść. Została przedstawiona jako nastolatka, która nawet nie podejrzewała, co robią jej rówieśnicy na organizowanych spotkaniach. Wydawało mi się, że jest trochę wyalienowana ze społeczeństwa, ale to pewnie ze względu na bolesne doświadczenia. Ogólnie rzecz biorąc, jako bohaterka przypadła mi do gustu i nawet wydała mi się prawdziwą w swoich decyzjach i postępowaniu.

Podobnie było z Tylerem, który w roli buntownika sprawdził się w stu procentach. Może moja ocena bierze się też z tego, że mam słabość do takich książkowych zawadiaków i choć nie potrafiłam zrozumieć czasem jego postępowania, to nadał tej książce charakter i sprawił, że wyczekiwałam scen właśnie z nim w roli głównej. A tych w powieści nie brakowało.

Jeśli zaś chodzi o pozostałych bohaterów, to pozostawiają wiele do życzenia. Dziewczyny zostały przedstawione jako puste lalki, które nie zawahają się przed zniszczeniem najlepszej koleżanki, by dopiąć swego celu. Chłopcy natomiast myśleli jedynie o tym, jak zaciągnąć dziewczynę do łóżka. Do tego wszystkiego należy doliczyć alkohol, papierosy, a nawet narkotyki, bez których nastolatkowie nie wyobrażają sobie życia. Denerwowało mnie to, że koleżanki miały aż taki wpływ na Eden, która niczym ślepa podążała za ich wskazówkami, co często kończyło się dla mniej źle. Bardzo raziło mnie to, że bohaterka musiała wybrnąć z sytuacji, kłamiąc w żywe oczy.

Książka okraszona jest też dużą dawką miłości objawiającą się pod różnymi postaciami. Ukazana jest jako ta dobra, rodząca się między dwojgiem ludzi, których łączy wzajemna fascynacja. Jest też ta zakazana między bratem a siostrą, których co prawda nie łączą więzy krwi, ale strach przed oceną społeczeństwa zmusza do podjęcia radykalnych kroków. I ostatni rodzaj miłości to ta przedmiotowa, służąca jedynie rozładowaniu emocji i pożądania często z przypadkową partnerką. Z jednej strony jest to pouczające, ale z drugiej niezwykle smutne.

Czy wspomniałam, że Cię kocham na pewno spodoba się młodszym czytelniczkom w wieku dojrzewania, a może nawet tym starszym, które potraktują książkę jako miłą odskocznię. Fakt, że czyta się ją szybko, a treść wciąga, co jest dużym plusem, za co autorkę w tak młodym wieku należy pochwalić. Ja mogę jej jednie zazdrościć, że może robić to, co lubi w pełnym wymiarze godzin.

Moja ocena: 7/10

Pytanie do Was: Czy lubicie czytać książki o miłości?

18 komentarzy:

  1. Ja ostatnio mam wstręt do książek o miłości, ten motyw wydaje mi się już bardzo oklepany, zwłaszcza w książkach młodzieżowych. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi chyba nigdy nie przejdzie, bo uważam, że miłość to temat uniwersalny :) A poza tym romanse czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Czasem warto jednak zrobić sobie odsocznię i poczytać coś innego.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. To chyba jednak nie dla mnie. ;)
    Pozdrawiam!
    Hon no Mushi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak kiedyś się skusisz ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ja bym chyba potraktowała ją jako odskocznię. Książka zbiera dobre recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzje dobre, ale nie dla wszystkich. Ja potraktowałam ją jako prostą młodzieżówkę i nic więcej od niej nie wymagałam. Histora prosta i mimo pewnych uwag, czytało się ją przyjemnie ;)

      Usuń
  4. Słyszałam o tej książce już kilkakrotnie - za każdym razem opinie są bardziej na plus aniżeli na minus, więc może kiedyś sięgnę. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybciej niż później. Pozdrawiam i zapraszam po więcej ;)

      Usuń
  5. Nie przyciąga mnie ta książka :D

    Czy lubię? Byle nie romanse! A tak na serio to zależy w jaki sposób ta książka kreuje miłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhaha... Ja lubię sobie przeczytać romans. A ta akurat książka pokazuje różne aspekty miłości i wcale nie jest ona cukierkowa, jak to czesto bywa w młodzieżówkach. Pomysł dobry, choć można go było bardziej dopracować. Mam nadzieję, że kolejne części utrzymają poziom.
      Pozrawiam ;)

      Usuń
  6. Dobre recenzje zaczynają mnie przekonywać do tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś po książkę sięgniesz :) Przynajmniej jako odskocznię ;)

      Usuń
  7. dobre książki o miłości uwielbiam, choć jakos nie moge się skusić na tą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo ta akurat nie odstaje od reszty :) Jeśli lubisz książki o miłości, to możesz spróbować ją przeczytać ;)

      Usuń
  8. Wydaje mi się, że książka raczej nie dla mnie. Nie lubię romansów, ani tym bardziej młodzieżowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafię zrozumieć :) Ja lubię lietraturę z różnego gatunku, ale po romanse sięgam równie chętnie, co po inne :)

      Usuń
  9. Ja raczej przed takimi uciekam z krzykiem. Wolę kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi ciekawie, chociaż boję się, że może być już dla mnie zbyt... młodzieżowa :) Wolę jednak studentów :)

    http://przepisynawidelcu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...