wtorek, 29 marca 2016

CHŁOPAK, KTÓRY STRACIŁ GŁOWĘ – WHALEY: Chwyć życie i nie puszczaj!

źródło


Jest wiele książek o bezgranicznej miłości, która pokonuje wszelkie przeszkody. W żadnej jednak nikt nie stracił głowy. Dosłownie. Jeśli myślicie, że czytaliście już o wszystkim, to jesteście w błędzie, bo nie poznaliście jeszcze Travisa – pierwszego kriogenicznego człowieka. Wybierzcie się więc w podróż w głąb ludzkiej psychiki i... nie traćcie głowy! Niezapomniane emocje gwarantowane.

Tytuł: Chłopak, który stracił głowę
Autor: John Corey Whaley
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte

Czy zaryzykowalibyście wszystko, gdybyście wiedzieli, że zostało wam niewiele życia? Travis był szczęśliwym szesnastolatkiem, który miał wspaniałą dziewczynę, dobrego przyjaciela i kochającą się rodzinę. Niestety miał też ostrą białaczkę, która z dnia na dzień powoli pozbawiała go życia. I gdy pogodził się już ze swoją śmiercią, dostał szansę na nowe życie. Travis stracił głowę. Dosłownie, ponieważ została ona odcięta i przeszczepiona do zupełnie nowego zdrowego ciała. Nic nie wskazywało na to, że eksperyment się powiedzie, a jednak po pięciu latach Travis budzi się ze śpiączki i choć ciało jest dorosłe, to w jego głowie wciąż mieszka szesnastolatek. Co się stało z dziewczyną, przyjacielem oraz rodziną Travisa, któremu się wydaje, że dopiero zamknął oczy i nie może zrozumieć, że otworzył je po pięciu latach, a nie po sekundzie?

Nie ukrywam, że to fabuła przyciągnęła mnie do tej książki. Nie pamiętam, żeby ktoś poruszał taką tematykę, która z pozoru może wydać się wręcz absurdalna. Uznałam, że książka będzie ciekawą pozycją, która umili mi czas. Nie spodziewałam się, że znajdę w niej cudownie nakreślony obraz psychologiczny szesnastolatka, który zmaga się z chorobą i próbuje odnaleźć się w starym, a jednocześnie tak bardzo nowym świecie. Muszę przyznać, że nie przeczytałam tej powieści. Ja ją przeżyłam całą sobą i jestem pod wrażeniem całego kunsztu autora.

Są chwile, kiedy wiecie, że coś się zdarzy i czujecie, że ta druga osoba również to wie. W takich momentach przestajecie myśleć i idziecie na całość.

Poruszył on niezwykle trudny temat i pokazał, jak zmienia się życie beztroskiego chłopaka, który musi poradzić sobie ze swoją wyjątkowością. Najbardziej podobało mi się to, jak Travis starał się zrozumieć otaczający go świat i pod wpływem zdarzeń dorastał na moich oczach. Dzielnie walczył z narzuconą mu przez społeczeństwo rolą i mimo że jego świat przestał istnieć, to chłopak się nie poddał i uparcie stawiał czoła przeciwnościom. 

Nie podobał mi się w książce wątek miłosny, który został przedstawiony w bardzo dziwny sposób. Na początku istniał jako coś doskonałego, coś, co przetrwa wieki. Niestety muszę wam powiedzieć, że mimo wielkiej miłości, uczucie nie przetrwało próby czasu, a dziewczyna naszego bohatera znalazła sobie narzeczonego. Potrafiłam zrozumieć Travisa, który jako zakochany szesnastolatek, starał się odzyskać ukochaną każdym możliwym sposobem. Możecie się domyślić, że jego zabiegi wydały mi się dosyć żałosne. Starałam się jednak zrozumieć jego położenie i rozumowanie. 

Kiedy ty miałaś szesnaście lat, kiedy byłaś w moim wieku, powiedziałaś, że jedno z nas musiałoby umrzeć, żeby to, co nas łączy, się skończyło. Umrzeć, Cate. Tak powiedziałaś. Wszyscy mieliście pięć lat, których ja nie miałem. Nie możesz oczekiwać ode mnie, że was dogonię. Ja się właśnie obudziłem. To by było na tyle.

Za to Cate niezwykle mnie irytowała, bo teoretycznie była o pięć lat starsza, ale nie mądrzejsza. Nie wiedziałam, czemu dawała chłopakowi nadzieję, choć była zaręczona i nie zamierzała odejść od swojego partnera. Przez jej zachowanie Travis nie mógł wrócić do normalności, tylko wciąż się za nią uganiał. Niestety to on musiał pójść po rozum do głowy, bo ta dziewczyna nie ogarnęła się do samego końca. Denerwowała mnie jej rola niezdecydowanej, czy raczej zdecydowanej, ale niepewnej.

Jeśli zaś chodzi o samego Travisa, to mam wobec niego mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo go polubiłam, a nawet podziwiałam jego postawę, kiedy nadszedł ten najgorszy dla niego okres. Nie każdy nastolatek zachowałby się tak dorośle, będąc niszczonym przez nieuleczalną chorobę. Niestety po jego cudownym wybudzeniu bohater zaczął mnie troszeczkę irytować, bo choć doskonale radził sobie z wizją własnej śmierci i się z nią pogodził praktycznie bez trudu, tak nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Mówią, że łatwiej się umiera, niż żyje, więc może autor kierował się tym przeświadczeniem. 

To, co bardzo przypadło mi do gustu, to styl autora. Niezwykle płynny, zrozumiały i nastawiony głównie na przeżycia bohatera. W książce nie znajdziemy zbędnych opisów, ale za to dużo sentencji. W trakcie czytania zdajemy sobie sprawę, że wiele przemyśleń szesnastolatka, jest niezwykle aktualnych. Travis sprawia, że człowiek zaczyna inaczej postrzegać otaczający go świat. Zaczyna dostrzegać szczegóły, które wcześniej wydawały się nieistotne. 

Jasne, że nic nie było w porządku. Ale tak trzeba, prawda? Musimy mówić ludziom, że wszystko jest w porządku, nawet jeżeli to bzdura. Tak mówimy osobom, które kochamy, kiedy zdajemy sobie sprawę, że między nami nie może być tak jak dawniej. Myślę, że to dotyczy wszystkich ludzi. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Nikt nie może się stać na nowo tym, kim był przedtem, ja też nie.

Uważam, że to niezwykle głęboka książka i trzeba się w nią zagłębić, by ją docenić. Travisem mógłby być każdy z nas, ale nie każdy potrafiłby stawić czoła tragedii. Autor pokazał, że czasem to nie śmierć jest najgorszym rozwiązaniem, ale życie, z którym trzeba się zmagać. Ja zrozumiałam jednak, że jeśli dostajemy drugą szansę, to musimy ją wykorzystać jak najlepiej, a nie oglądać się za siebie. Kto wie? Może za kilka lat możliwy będzie przeszczep głowy? Ilu z nas odnalazłoby się w takiej sytuacji?

Moja ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji mam trochę mieszane uczucia, ale chyba i tak sięgnę po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie ją polecam, bo naprawdę warto przeczytać. Mimo niektórych niedociągłości, które można wybaczyć :)

      Usuń
  2. Z każdą kolejną recenzją mam coraz większą ochotę na tę książkę :) Jakiś czas temu zraziłem się do młodzieżówek i aktualnie rzadko po nie sięgam, jednak dla tej zrobię chyba wyjątek :) Zapowiada się coś naprawdę dobrego :D
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie. Naprawdę warto, bo to nie jest taka typowa młodzieżówka. Porusza naprawdę poważny temat, ale nie jest ciężka w odbiorze ;)

      Usuń
  3. Nie czytałam jej jeszcze, ale zachęciłaś mnie swoją opinią. Lubię zaczytywać się w takich trudnych historiach. Na pewno będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematyka tej powieści faktycznie wydaje się absurdalna, ale właśnie to spowodowało, że ją kupiłam. Ta niedorzeczność przyciągnęła mnie jak magnes ;) Jeszcze nie czytałam, ale na pewno wkrótce to zrobię :)
    pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...