czwartek, 14 kwietnia 2016

KLĄTWA UTOPCÓW – IWONA BANACH: Polska wieś bywa czasem zabójcza

źródło


Napisanie recenzji zawsze stanowi dla mnie wyzwanie. Nie dlatego, że to trudna sztuka. Swój warsztat pisarski w końcu można zawsze dopracować. Przeczytałam już tak dużo książek i napisałam o nich tyle tekstów, że każdy kolejny jest próbą mojej umiejętności pisania. Mogłabym wyskrobać jedną recenzję, a potem zachować schemat, podstawiając pod niego odpowiednie elementy z kolejnych książek. Tylko po co? Schematyczność jest nudna, a w każdej powieści staram się odnaleźć coś ciekawego i wyjątkowego. Na szczęście z panią Iwoną Banach nie można się nudzić, więc i pisanie recenzji przyszło mi z łatwością.

Tytuł: Klątwa utopców
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

To już trzecia książka tej autorki, którą miałam okazję przeczytać. Na poprzednich się nie zawiodłam, a Klątwa utopców również wywarła na mnie dobre wrażenie. Powieść zalicza się do gatunku współczesnej literatury kobiecej, ale mogą ją czytać nie tylko zwolennicy tej kategorii. Ta książka jest naprawdę nietypowa.

Główną bohaterką powieści jest Dagmara, która zostaje zmuszona do wyjazdu na wieś, gdzie ma zająć się swoim apodyktycznym dziadkiem. W międzyczasie musi znaleźć mu nową opiekunkę, co wcale nie jest prostym zadaniem. Starszy pan niezwykle ceni sobie dyscyplinę i jako były wojskowy nie znosi niesubordynacji, a każda gosposia ucieka po kilku dniach pracy. Dziewczyna nawet nie podejrzewa, że dziadek szykuje dla niej niespodziankę. Dziwnym zbiegiem okoliczności Dagmara, jej narzeczony Filip, koleżanka Kinga i dwójka nieznajomych – Michał i Andżelika – trafiają do Utopców i zostają wplątani w wiejską aferę. Mieszkają w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym, terroryzuje ich morderca, nocą strachy chichoczą na piętrze, a miejscowi nie ułatwiają przystosowania do trudnych warunków. W dodatku dziadek zniknął, a w powietrzu czuć... miłość.

Od razu zaznaczam. To nie jest kolejna książka o miłości, choć ta przemyka niepostrzeżenie po stronicach. Książka ma w sobie coś znacznie więcej – porządną dawkę humoru i jest to nie tylko komizm sytuacyjny, ale także słowny, postaci i chyba wszystkiego, co tylko możliwe. Ja jednak już przyzwyczaiłam się do stylu autorki i wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Sięgając po książkę, byłam świadoma, na co się porywam i czego potrzebuję. Nie myślałam jedynie, że dostanę to w takiej ilości.

Ktoś mógłby powiedzieć, że styl pani Iwony Banach jest bardzo potoczny, przez co książka mogłaby się wydać zwykłymi wypocinami podrzędnego grafomana. Nic bardziej mylnego. Autorka doskonale potrafi posługiwać się słowem. Czytelnik ma wrażenie, że każde słówko jest idealnie dobrane i wypieszczone, by jak najlepiej wpasować się w treść i oddać klimat powieści. Dodatkowo praktycznie cała książka składa się z dialogów, które stanowią gry słowne, wywołując na twarzy uśmiech. 

Niestety co za dużo to niezdrowo. I tak jak w Szczęśliwym pechu czy Lokatorze do wynajęcia ta słowna zabawa była przyjemnością, tak tutaj muszę przyznać, że w niektórych momentach mnie męczyła. Czasem dwa razy czytałam fragment, bo nie mogłam nadążyć za tokiem rozumowania bohaterów i samej autorki. Przez to książkę pochłaniałam z większą dokładnością, a co za tym idzie – spędziłam z nią więcej czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że autorka włożyła w usta bohaterów wspaniałe wypowiedzi, a jej pisarski kunszt jest nie do podrobienia.

Z pewnością na pochwałę zasługuje również dobre wykreowanie bohaterów, bo każdy z nich stanowi indywidualny element powieści, wnosząc do niej dużo uśmiechu. Dagmara wpada w wir szalonej przygody i nie potrafi się z niego uwolnić. Wydaje się, że jedno wydarzenie pociąga za sobą lawinę następnych, przez co akcja nabiera tempa już na samym początku i trzyma do samego końca. Nie ma mowy o żadnym przestoju. Intryga goni intrygę, a rozwiązanie zagadki wymyka się z każdą kolejną stroną. Autorka wciąż zaskakuje czytelnia, a to wszystko dzięki wspaniale wykreowanym postaciom. To one tworzą tę książkę. I nie ważne, że niektórzy bohaterowie są aż nazbyt przerysowani, jak choćby narzeczony Dagmary czy wszyscy mieszkańcy Utopców. Myślę, że autorka miała cel w przedstawieniu ich właśnie w taki sposób...

Wsi spokojna, wsi wesoła! Mogłabym zacytować tutaj znamienite słowa polskiego poety. Niestety gdy tylko pomyślę o Utopcach, to wiem, że Kochanowski nigdy w nich nie wylądował. Wtedy Sobótka brzmiałaby chyba zupełnie inaczej. Niemniej jednak autorka w Klątwie utopców ukazała prawdziwą wiejską mentalność na czele z zabobonami i wrodzonym wścibstwem. I choć znów mamy do czynienia z przerysowaniem, to jednak w pewnym momencie czytelnik zdaje sobie sprawę, że jednak jest w tym bardzo dużo racji. A wtedy nie dziwi Kusiakowa latająca z chochlą i wyganiająca diabły, Ziębowa ganiająca ze sztachetą, czy chichoczący szpital psychiatryczny. Jeśli jednak kiedyś ktoś zapragnie odwiedzić tę malowniczą wioskę, to niech zapamięta słowa Kusiakowej, że to żadne straszenie. To utopce. Tak się tu mówi, że gniewu zmarłych doświadczy, no i te utopce, co pilnujom tych ruin, to nie chcą, żeby kto tu zamieszkał, więc mordujom. Normalnie to topiom tych ludzi, ale widocznie przeflancowały się na dźganie.

Uważam, że nad książką można by się jeszcze długo rozwodzić, przywołując liczne fragmenty i długo opowiadając o bohaterach. Najważniejsze jednak jest to, że to niesamowicie odważnie napisana powieść, powalająca śmiechem i zaskakująca niesamowicie napisaną intrygą. Postanowiłam, że nie opowiem o wątku miłosnym, bo choć pojawia się w powieści, stanowi raczej miły dodatek, a żeby dowiedzieć się czegoś więcej, trzeba po prostu zagłębić się w lekturze. Naprawdę warto spędzić z tą książką trochę czasu i poznać tych wspaniałych bohaterów. Ja chyba skorzystam z mojego pobytu w warmińsko-mazurskim i odwiedzę Bartoszyce, gdzie stoi... opuszczony szpital. Przypadek?

Moja ocena: 7/10

4 komentarze:

  1. Ja się chyba nie skuszę. Fabuła jakoś słabo mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś ;) Akurat fabuła jest i to całkiem dobra. Gdybyś chciała się pośmiać, to polecam serdecznie ;)

      Usuń
  2. Jakoś ta powieść akurat nie przypadła mi do gustu. Nie rozbawiła mnie, co więcej marzyłam, żeby jakoś dobrnąć do końca ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto co lubi. Może po prostu jest nie dla Ciebie :D Czasem i u mnie jest tak, że ludzie zachwalają, a ja ganię ;)

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...