wtorek, 26 kwietnia 2016

WYJĄTKOWY ROK – THOMAS MONTASSER: Kolejne rozczarowanie. Co z tą literaturą?!

źródło

Są takie książki, od których podświadomie wymagamy wiele, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jest to niezwykle nużące, ponieważ podczas czytania nie potrafimy w pełni cieszyć się z przekazywanych treści. Też tak macie? Chujowe, prawda? Ostatnio trafiła mi się taka książka i choć bardzo się starałam, nie potrafiłam wykrzesać w sobie choćby odrobiny entuzjazmu po jej skończeniu. Pomyślałam sobie, że będę kłamać w recenzji, no ale chwilę... Kłamać? I to w dodatku w recenzji? Ani mi za to nie zapłacili, ani też nie straszyli ogniem piekielnym za objechanie publikacji. Piszę więc tak, jak czuję. Oceńcie sami, czy mam rację.

Tytuł: Wyjątkowy rok
Autor: Thomas Montasser
Wydawnictwo: Świat Książki

A mój uczuciowy bój stoczyłam o książkę Wyjątkowy rok Thomasa Montassera. Opowiada ona o dziewczynie, która została zmuszona do przejęcia starej księgarni swojej ciotki. Ciotka zniknęła. Po prostu przepadła bez wieści, zostawiając jedynie kawałek karteczki z wytycznymi dla Valerie. Dziewczyna postanawia spełnić prośbę swojej ciotki i próbuje dać księgarni nowe życie. Niestety nie jest to proste, bo w końcu kto w tych czasach czyta książki? Valerie z czasem jednak wnika w świat literatury, który pochłania ją doszczętnie. W tym pewna niedokończona książka, której szuka tajemniczy klient.

Wyjątkowy rok to książka. Pomyślicie, że odkryłam Amerykę tym stwierdzeniem. Chodzi jednak o to, że to tytuł książki, którą znajduje Valerie i jednocześnie tytuł powieści Montassera. Taka książka w książce, z którą niestety nie jest związana żadna ciekawa historia. A mogłaby być, bo pomysł przyciąga, aż czytelnik żałuje, że potencjał nie został wykorzystany. Ta powieść skupia się jedynie na literaturze i może powiecie, że to właśnie jest w niej niesamowite. Koneserom z pewnością się spodoba, ale ja do nich nie należę. Jestem prostym czytelnikiem, który chce rozwiązania tego, co zostało powiedziane na początku.

A nic w tej książce nie zostało wyjaśnione. Według pisarskiego kodeksu – który istnieje, ale tylko umownie – jeśli autor zamieści coś w powieści, to nie może o tym zapomnieć. Wszystko jest po coś. Jeśli ciotka zniknęła, to logiczne, że na koniec każdy chciałby się dowiedzieć, co się z nią tak naprawdę działo. I skoro sama okładka mówi, że tajemnicza książka wszystko zmienia, to warto by napisać, że jednak miała ona wpływ na cokolwiek. Nawet tajemniczy mężczyzna, o którym jest mowa tylko na jednej stronie w powieści, powinien coś do niej wnieść.

Jeśli szukacie w tej książce czegoś więcej niż cytatów z klasycznych bestsellerów i nazwisk już tak znanych, że praktycznie mogących wpływać na historię, to się nie doszukacie. Nie umniejszam kunsztu pisarskiego autora. Uważam, że ten jest bez zarzutu, a nawet stanowi największy plus powieści. Gdybym miała czytać jakieś filozoficzne bełkotanie, to prędzej zamknęłabym tę książkę po pierwszym rozdziale. To właśnie lekkie pióro pisarza sprawia, że czytałam ją dalej i miałam nadzieję, że w końcu zacznie dziać się coś więcej. Nie doczekałam się. 

Zwykle byle jakie rzeczy mają wspaniałe opakowanie, żeby dobrze wyglądały. Z książkami jest na odwrót. Opakowanie nigdy nie jest tak piękne jak zawartość. Ale niektóre książki są tak ładnie wydane, że nie tylko chętnie się je czyta, ale też przyjemnie ich dotykać i na nie patrzeć (…). To, co w książce niezwykłe, znajduje się w jej wnętrzu.

Nie ma co ukrywać, że książka jest swego rodzaju hołdem dla literatury. I nie zrozumcie mnie źle – jestem jak najbardziej za, bo w końcu z literaturą wiąże się pół mojego życia. Niestety o większości książek nawet nie słyszałam, a i założę się, że i wy mielibyście z tym problem. Szanuję klasykę, ale nie jesteśmy koleżankami. Trafiło się kilka powieści wielkich pisarzy, które podbiły moje serce, ale niestety żadna nie znalazła się w książce Monrassera. Nawet nie wiem, czy niektóre z egzemplarzy można jeszcze dostać. Może właśnie dlatego nie zrozumiałam przekazu jego powieści. Może gdybym wiedziała, o co tak naprawdę cała afera, nie miałabym tak sceptycznego podejścia. 

Może jednak autor powinien bardziej się skupić na tym, co zwykłego szarego czytelnika zainteresowałoby bardziej niż nieznane tomy klasyków. Gdyby w całą historię i przede wszystkim w bohaterów została włożona odrobina pracy, to nawet nieznana literatura mogłaby mnie zainteresować, a w przyszłości może sięgnęłabym po te wielkie dzieła. Niestety do tej pory nie potrafię zrozumieć zamysłu autora i raczej już nie będę próbowała. Uważam, że książka jest przeznaczona dla koneserów literatury klasycznej i dla ludzi lubujących się w podniosłych słowach. Tym, co liczą na tajemnicę, akcję lub sugerują się opisem na okładce – serdecznie odradzam. Zawiodą się.

Moja ocena: 4/10


18 komentarzy:

  1. Nie skuszę się na książkę :) Szkoda, że straciłaś na nią czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałowałam. Nie ma nic bardziej demotywującego, niż słaba lektura. Dobrze, że książka krótka ;)

      Usuń
  2. "Lietraurą"? Hahaha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, każdemu zdarzają się literówki ;)

      Usuń
    2. Dzięki za wskazanie, już poprawione. Agata, prawda. Człowiek myli się i to nawet często. Jak widać i Word miewa chwile wyłączenia, a korekta pada. Nie ma to jak Anonimowy Czytelnik, który tylko po to skusi się komentarz, żeby wytknąć błędy xd Ech, te internety. Więcej zainteresowana postami, przekazem i treścią, a nie literówkami obecnymi w naszym życiu ;)

      Usuń
  3. Nie trawię klasyki, dlatego i tak nie sięgnęłabym po powyższą książkę. Ale szkoda, że Ty tak mocno się na niej zawiodłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za klasyką nie przepadam. Może właśnie dlatego książka otrzymała tak niską ocenę. Z drugiej jednak strony o niektórych cytowanych książkach nawet nie słyszałam, a to już dziwne w moim przypadku ;) Książka nie dla mnie...

      Usuń
  4. Próbowałam przez nią przebrnąć, ale nie dałam rady. A takie książki zazwyczaj lubię. Tutaj wiało dla mnie straszną nudą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dobrnęłam do końca, ale trzymała mnie jedynie nadzieja. Niestety i ona wkrótce zgasła. Całe szczęście, że książka krótka.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł na książkę bardzo mi się podoba. Szkoda tylko, że z wykonaniem było już gorzej :c
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł rzeczywiście bardzo ciekawy i mogła wyjść z tego porywająca powieść. Coś, czego jeszcze nie było.

      Usuń
  7. Nie przepadam raczej za literaturą obyczajową, chyba że jest naprawdę zabawna. Z tej na pewno zrezygnuję już z racji gatunku, a treść mnie tylko w tym upewnia. Książka niewciągająca to nie książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię obyczajowe, w których coś się dzieje. A jak jest zabawnie, to jeszcze lepiej :) Szczerze ci jej nie polecam. Niestety... :(

      Usuń
  8. Też się ostatnio zawiodłam na książce z tego wydawnictwa :( Wyjątkowy rok ani trochę mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydają naprawdę dobre książki, bo czytam je już od dłuższego czasu. Ta niestety jest niewypałem, ale wybaczam. Mam nadzieję, że odkuję się na następnych ;)

      Usuń
  9. oj nie fajnie że to nie to... może następna pozycja będzie lepsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem... :/ Recenzja niebawem i jest średnio.

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...