czwartek, 14 lipca 2016

ZAPACH LAWENDY – HARRINGTON, GRAHAM, BROWNING


Czasem przychodzi taki moment, w którym człowiek ma ochotę oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w lekkiej lekturze. To pomaga zrelaksować się i odprężyć. Często również potrzebujemy takiej książki, którą przeczytamy w jeden wieczór i choć na chwilę zapomnimy o otaczającym nas świecie. Wtedy idealną lekturą są właśnie krótkie opowiadania. A co, jak nie historie o miłości sprawią, że zatracimy się w chwili zapomnienia?

Tytuł: Zapach lawendy
Autor: Nina Harrington, Lynne Graham, Amanda Browning
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Zapach lawendy to zbiór trzech opowiadań napisanych przez różne autorki. Przypominają znane chyba każdej kobiecie harlequiny, które pochłania się w jeden wieczór. Ta książka nie jest jednak zwykłym zbiorem opowiadań, ale łączy w sobie motyw słonecznej Francji, przepełnionej zapachem aromatycznych ziół i lawendy. To świetny czasoumilacz, który pochłonęłam jednym tchem.

Pierwsze opowiadanie zostało zatytułowane Gorące lato, a napisała je Nina Harrington. Przedstawia ono historię Elli i Sebastiena, którzy odnajdują swój azyl w starej rezydencji. I choć dla kobiety dom jest ostoją, to w Sebastienie budzi jedynie bolesne wspomnienia z przeszłości. Niestety muszę przyznać, że to opowiadanie w ogóle nie przypadło mi do gustu. Było przewidywalne do bólu, a przydługie opisy i przemyślenia bohaterów strasznie mnie nudziły Zapytacie pewnie, który harlequin nie jest przewidywalny? Zdarza się, że nawet krotka historia potrafi zaskoczyć. Na szczęście później znalazłam w książce to, czego od początku w niej szukałam.

Kolejnym opowiadaniem jest Miodowy miesiąc w Prowansji i tu przyznaję, że Lynne Graham stworzyła petardę. Tekst ma w sobie wszystko to, czego szukam w tego typu czytadłach. Nie pomyślnie o mnie źle, ale która z kobiet nie lubi czasem być sponiewierana przez przystojnego książkowego mężczyznę? W tym opowiadaniu poznajemy Billie, która poślubiła swojego szefa. Faceta powalającego swym wyglądam na kolana, a w dodatku bardzo apodyktycznego i lubiącego towarzystwo pięknych kobiet. Kobiet, którym dziewczyna nie dorównuje, ponieważ ma kilka dodatkowych kilogramów, a przy okazji skrywa sekret. Tajemnica przeważy na małżeńskim szczęściu i doprowadzi do wielu przykrych sytuacji. Niestety nie mogę jej zdradzić, choć chciałabym napisać o niej kilka słów. Odebrałabym jednak przyjemność z czytania. Opowiadanie zawiera wartką historię, którą pochłania się jednym tchem, a burzliwe losy zakochanych śledzi się z ogromnym zainteresowaniem.

Ostatnim opowiadaniem jest Na południu Francji, które napisała Amanda Browning. Tę historię również przyjemnie się czytało, a relacja między bohaterami nakręcała całą akcję. Poznajemy Lucasa i Sofie, którzy są szczęśliwym małżeństwem do czasu, aż dziewczyna znajduje kompromitujące zdjęcia męża. Postanawia zostawić niewiernego mężczyznę i znika na sześć lat. Po tym czasie zupełnie przypadkowo wpadają na siebie, a Lucas po latach poszukiwań, pała żądzą zemsty. Proponuje żonie wyjazd do zamku na południu Francji, gdzie mają rozegrać się ich dalsze losy. Tam odżywają dawne uczucia, ale niebezpieczeństwo czai się za rogiem. Muszę przyznać, że choć historia z pozoru może być banalna, to jednak wciągnęła mnie na tyle, że szybko się z nią uporałam. Na szczęście akcja wciąż była napędzana kolejnymi wydarzeniami, a postaci nie były mdłe i nudne. Każda z nich mała swoją osobowość i od razu pałało się do niej sympatią.

Zapach lawendy ma kilka zalet, choć niektórym może wydać się zbędnym wydatkiem. Spełni się jednak doskonale, jako szybka lektura dla zapracowanego mola lub zwykły duchowy podnośnik. Czasem człowiek potrzebuje zanurzyć się w idealnej iluzji, by pobyć w świecie miłości. Jak można się domyślać, wszystkie historie kończą się szczęśliwie, wywołując na twarzy uśmiech. Książkę czyta się niezwykle szybko, a piękna oprawa gwarantuje, że na naszej półce nie stanie niezliczona ilość małych książeczek, kryjących w sobie opowiastki. Będzie to piękny tom skrywający wybrane historie, które z pewnością zapadną w pamięć. A Wy co sądzicie o tego typu książkach? Lubicie tzw. Harlequiny? Tym bardziej że wydawnictwo przyszykowało serię takich książek, które zawierają historie połączone wspólnym państwem.

Moja ocena: 5/10


10 komentarzy:

  1. Ja też czasami mam ochotę na taką literaturę :) Każdy chyba ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Nikt się nie przyznaje, ale po cichaczu każdy czyta :D

      Usuń
  2. Na co dzień nie czytuję takich książek, ale ramach pewnej odmiany mogłabym po tą pozycję sięgnąć :)
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę... :D Cieszę się, gdy ktoś nagina siebie i próbuje czegoś nowego. Ja tak nie potrafię :(

      Usuń
  3. To stanowczo nie jest książka dla mnie. Ogólnie nie lubię romansów, a romantyczka ze mnie żadna. Oczywiście nie znaczy to, że opowiadania o miłości mnie odrzucają. Jest ona dla mnie bardzo ważna, tylko wolę te realne (niekoniecznie mówię o złych zakończeniach) powieści, które naprawdę mnie urzekną.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elfik, książka rzeczywiście nie dla ciebie. Nie widuję takich u Ciebie. Może kiedyś jednak się skusisz i romantyczka się w Tobie obudzi :D

      Usuń
  4. Czytałam. W sumie to właśnie taka lekka książka, gdzie opowiadania mają podobne fabuły tak naprawdę. W sumie podobało mi się całkiem pierwsze i trzecie, drugie kompletnie nie przypadło mi do gustu. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie inaczej niż u mnie :D Ja muszę mieć huragan emocji. Inaczej taka opowiastka mnie nudzi ;)

      Usuń
  5. Hej:) Nominowałam cię do Liebster Blog Award, po więcej informacji zapraszam na http://boookloverss.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za nominację, ale chyba nie skorzystam. Nie biorę obecnie udziału w takich przedsięwzięciach ;)

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...