niedziela, 21 sierpnia 2016

ŁOWCZYNI – VIRGINIA BOECKER: Płonące stosy

źródło

Czy zastanawialiście się kiedyś, co by się stało, gdyby przez zupełny przypadek przeniosło was do 1500 roku? Ile moglibyście zdziałać, mając wiedzę z dwudziestego pierwszego wieku i doświadczenie? Moglibyście wynaleźć coś, co wyniosłoby was na wyżyny dostatku, albo zapobieglibyście jakiejś wojnie. Unowocześnilibyście toalety i sprawili, że w rynsztokach nie płynęłoby to, co płynęło. Świetnie, prawda? Mam dla was jednak smutną wiadomość, bo gdybyście rzeczywiście trafili do przeszłości, to najprawdopodobniej spłonęlibyście na stosie. Marny koniec...

Tytuł: Łowczyni
Autor: Virginia Boecker
Wydawnictwo: Jaguar

Mroczna Anglia i czasy, gdzie wyrażanie własnego zdania traktowano, jako uprawianie magii. Elizabeth Grey jest łowczynią czarownic, a płonące stosy dawno już przestały robić na niej wrażenie. Nie straszne są jej również potężni magowie, śmierdzące ghule czy nekromanci. Jest najlepsza w tym, co robi, czyli w zabijaniu każdego przejawu magii. W Anglii praktykowanie czarów jest surowo zakazane, a stosy płoną przynajmniej kilka razy w tygodniu. Elizabeth nie podejrzewała, że może znaleźć się po tej drugiej stronie, jednak zostaje oskarżona o czary i wtrącona do więzienia, gdzie czeka na wyrok śmierci. Niespodziewanie z pomocą przychodzi jej najgorszy wróg, ale w zamian za ratunek, żąda czegoś w zamian. Czy Elizabeth porzuci dotychczasowe przekonania, by pomóc czarodziejowi w zdjęciu klątwy?

Powiem wam, że długo czekałam na tę książkę i gdy w końcu wpadła w moje ręce, od razu zaczęłam ją czytać. Nie będę ukrywać, że uwielbiam takie klimaty i miałam nadzieję na mocną powieść, w której stosy będą płonąć, a zajadli wrogowie połączą siły, by przetrwać. Książka niestety trochę odbiega od mojego wyobrażenia i raczej dostałam lekką powieść młodzieżową z delikatnym wątkiem romantycznym, ale za to z ciekawymi bohaterami. Mimo delikatnego rozczarowania dobre bawiłam się przy lekturze.

Zacznę jednak od jednego wielkiego minusa, który dla mnie były wręcz nieznośny, choć sama nie wiem, czym jest to spowodowane. Pewnie się zastanawiacie, dlaczego uważam, że to książka dla młodzieży? Oczywiście dlatego, że najstarszy bohater, który odgrywa jakąś kluczową rolę w powieści, ma osiemnaście lat! Starsi oczywiście również występują, ale ich zadania są bardzo ograniczone, nie pojawiają się za często w książce lub jest o nich jedynie wzmianka. To bardzo wpłynęło na mój odbiór powieści, bo nie mogłam sobie wyobrazić, że losy świata leżą w rękach nastolatków. Nie mogło mnie przekonać ich zaprawienie w bojach, umiejętność posługiwania się bronią lub czarami. Po prostu nie potrafiłam utożsamić się z nikim, choć bardzo próbowałam. Chyba jestem po prostu za stara.

Na tym jednak koniec minusów, bo książka niesamowicie wciąga pomimo tego, że bohaterowie są niepełnoletni. Każda strona wprost kipi akcją i nieprzewidzianymi jej zwrotami. Do samego końca nie wiadomo, co się tak naprawdę wydarzy i choć cała tajemnica nie powala na kolana, to jednak muszę przyznać, że pomysł był niezły. Wykonanie również. Styl autorki bardzo przypadł mi o gustu. Niezwykle obrazowe opisy miejsc, scen walki, a także użycia czarów sprawiły, że mogłam sobie doskonale wszystko wyobrazić. Dialogi raczej poprawnie napisane, w niektórych momentach nawet wywoływały uśmiech na mojej twarzy.

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, to nie mam do nich zastrzeżeń – oprócz oczywiście nieszczęsnego wieku. Pomimo jednak mojego zastrzeżenia, są oni niezwykle przyjemni w odbiorze. Niektórych szczerze polubiłam za poczucie humoru, barwność i nieszablonowość. Główna bohaterka mimo swoich szesnastu lat potrafiła odnaleźć się w każdej sytuacji i nie irytowała mnie, jak to często bywa w tego typu powieściach. Można powiedzieć, że Elizabeth podejmowała nad wyraz dojrzałe decyzje, czym zaskarbiła sobie moją sympatię. Z jednej strony krucha nastolatka, a z drugiej niepowstrzymana zabójczyni. Sama jednak nic by nie zdziałała. Drugoplanowe postaci odgrywają więc w tej powieści bardzo ważną rolę.

Na uwagę zasługuje również wątek miłosny, który w książce istnieje. I choć ja miałam ochotę na wybuch ogromnej namiętności, to jednak autorka ostudziła moje pragnienie. I chwała jej za to! Na samym początku ma się wrażenie, że to kolejna powieść, w której występuje trójkąt, a bohaterka nie może się zdecydować, którego kandydata wybrać. Na szczęście autorka szybko rozwiązuje ten problem i choć Elizabeth jeszcze o tym nie wie i żywi nadzieję, to czytelnik już dawno zdał sobie sprawę, że jeden młody adonis odpada na starcie. Tak więc pozostaje ten drugi, który w książce jest uroczym uzdrowicielem i choć znajduje się po tej drugiej stronie barykady, to jednak wpada w oko naszej łowczyni czarownic. Nie licznie jednak na żar buchający z każdej strony. Wątek miłosny jest tutaj bardzo delikatny i rozpoczyna się raczej przyjaźnią. Nic dziwnego, bo muszę wam zdradzić, że John jest baaardzo słodki.

Choć ja spodziewałam się czegoś zupełnie innego, to jednak powieść Virginii Boecker zaliczam do udanych debiutów. Spędziłam przy niej kilka przyjemnych chwil i z pewnością sięgnę po kontynuację, jeśli taka będzie. Myślę jednak, że autorka będzie kontynuować historię Elizabeth i jej przyjaciół. A doskonałym podsumowaniem książki jest zdanie, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Łowczyni czarownic przekonała się o tym na własnej skórze.

Moja ocena: 7/10

17 komentarzy:

  1. Trochę mnie zniechęca ta mnogość nastoletnich postaci i wiek głównej bohaterki. Chyba jestem już za stara na książki z tak młodymi protagonistami ;P Chociaż muszę przyznać, że tematyka powieści brzmi ciekawie. Poza tym niezmiernie mnie cieszy, że brak w niej trójkąta miłosnego. Cały czas się waham, ale na pewno nie skreślam jej kategorycznie. Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój właśnie główny problem. Ja już wiem, że jestem za stara na takie powieści :D

      Usuń
  2. Ooo moja kochana "Łowczyni", ja w książce się po prostu zakochałam. Przyjemnie się ja czytało. A John uwielbiam go od początku wiedziałam, że to on i zdziwiło mnie jak spokojnie przyjął tą wiadomość... W książce zakochałam się od pierwszej strony, uwielbiam magię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł naprawdę dobry. ja również lubię takie klimaty, a książka podobała mi się, choć miał drobne mankamenty :)

      Usuń
  3. Teraz w większości książek losy świata leżą właśnie w rękach nastolatków, jak napisałaś. I to odrobinę irytuje, ale co poradzić. Ja już się do tego przyzwyczaiłam - panuje taka moda. Obawiam się odrobinę tego wątku miłosnego, bo już wielokrotnie zawiodłam się nim w młodzieżówkach. Jeśli to udany debiut, będę miała go na oku przy najbliższych zakupach :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście przyszła moda na taki książki i są one poczytne. Nic na to nie poradzimy.

      Usuń
  4. Ja się bardzo wciągnęłam i tak jak porównuję np. do czytanej teraz przeze mnie Sary Maas to dla mnie super. Bardzo czekam na kolejny tom i zgadzam się, że John słodki. Naprawdę nic mi nie przeszkadzało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Maas to zupełnie inna bajka. Wspaniały ACOTAR był jedynie wstępem do "Szklanego tronu. Jest to jedna z moich ulubionych autorek.

      Usuń
  5. Super! Lubię takie klimaty ;) Zapisuję ksiażkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  6. Rzeczywiście, jeśli losy świata znajdują się w rękach osiemnastolatka i to w tak fajnej powieści, to rzeczywiście może to być lekko denerwujące...
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet nie miałabym nic przeciwko, ale... jestem za stara, żeby w to uwierzyć :D Trochę inaczej zaczęłam postrzegać rzeczywistość ;)

      Usuń
  7. Nie słyszałam o niej, jednak może kiedyś się skuszę :) Zapisałam tytuł i jeśli ją zobaczę w bibliotece, to na pewno wezmę ze sobą :) Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się recenzja tej książki :) Wydaje mi się że fajnie przeczytać młodzieżową książkę, która nie jest zwyczajną młodzieżówką, ale też czegoś uczy. Niedługo planuje się za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...