wtorek, 4 października 2016

STINGER. ŻĄDŁO NAMIĘTNOŚCI – MIA SHERIDAN: Mylące pierwsze wrażenie

źródło


Po dość długim czasie powracam z nową recenzją, choć książkę przeczytałam już jakiś czas temu. Zrobiłam sobie jednak małą przerwę w pisaniu, ale zamierzam szybko nadrobić zaległości. Może przeciągałam napisanie tej recenzji, ponieważ książka nie była jedną z banalnych opowiastek, choć na początku właśnie tak o niej myślałam. Uważałam, że w moje ręce wpadł kolejny erotyk, przez który będę musiała przebrnąć. Nie wiedziałam, czym charakteryzuje się styl Mii Sheridan, ale słyszałam o niej wiele dobrego. I rzeczywiście pierwsza część powieści potwierdziła moje obawy, ale z każdą kolejną stroną zmieniałam jej postrzeganie.

Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Septem/Grupa Helion

Grace Hamilton miała wziąć udział w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, który został zorganizowany w czarującym Las Vegas. Nie spodziewała się, że pozna tam nieziemsko przystojnego Carsona Stingera, który specjalizuje się w branży erotycznej. Czy aktor porno i przyszła pani prawnik są w stanie zrozumieć siebie i uczucia, które nimi targają? Jeden wspólny weekend zmienia dosłownie wszystko i ma wpływ na ich przyszłość.

Książka została podzielona na trzy części i można powiedzieć, że zostało to zrobione w bardzo dobry sposób, bo każdy ustęp to taki odrębny gatunek literacki, a także zmiana, jaka zachodzi w cudownym Carsonie Stingerze. Dzięki takiemu podziałowi bardzo dokładnie zostało to zaakcentowane i nawet toporny czytelnik jest w stanie to zauważyć. Jeśli chodzi o gatunki literackie, to najdziemy w książce oczywiście sporą dawkę erotyzmu, trochę obyczajówki, ale i odrobinę sensacji. To wszystko sprawia, że powieść czyta się naprawdę bardzo przyjemnie, wciąga tak naprawdę od pierwszej strony i książkę można pochłonąć w dwa wieczory.

Myślę, że dużym plusem powieści są bohaterowie i widać, że autorka poświęciła im naprawdę dużo uwagi. Postaci poboczne stanowią raczej tło i niewiele o nich wiemy, ale to w niczym nie przeszkadza. Na prowadzenie wysuwa się wspaniały Carson i równie cudowna Grace. Zakochałam się w głównym bohaterze od pierwszej strony, na której się pojawił. Stinger jest zabawny, uroczy, przystojny, a do tego rozumie kobiety! Na początku miałam delikatny niesmak, jeśli chodzi o jego zawód, ale gdy tylko wypowiedział swoją pierwszą kwestię, zniesmaczenie odeszło w niepamięć. Carson wydaje się beztroskim chłopakiem, który swoją pracę traktuje jako coś, na co jest skazany. Nie ma pomysłu na rozwój, dlatego kontynuuje to, co zna od dzieciństwa. W zawodzie aktora porno stawia co prawda pierwsze kroki, ale już budzi to jego wstyd. Co tym bardziej widać, gdy poznaje zasadniczą Grace.

Dziewczyna jest perfekcjonistką w każdym calu. Wszystko ma zawsze zaplanowane, postawiła sobie cel, do którego dąży i nie w głowie jej romanse. Tym bardziej że nawet zaplanowała swoje życie uczuciowe, które wymyka się spod kontroli, gdy poznaje aktora porno. I choć nie wyobraża sobie, że mogłoby połączyć ich coś więcej, to jednak szalony weekend burzy jej dotychczasowe życie. Bardzo podobało mi się to, że autorka pokazała, jak może zmienić się światopogląd, gdy na drodze stanie odpowiednia osoba. Grace wydaje się kobietą z krwi i kości, która mogłaby stąpać po ziemi, a nie tylko po kartach powieści. Carson natomiast jest tak niezwykły, że nie mogłam uwierzyć w jego istnienie, choć bardzo bym chciała.

Mimo że powieść bardzo przypadła mi do gustu, to jednak czułam pewien niedosyt po jej przeczytaniu. Oczywiście historia jest dopracowana w każdym calu, erotyzm bucha, ale nie jest on nachalny, relacje między bohaterami są mistrzowskie, ale ja chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o przeszłości Carsona, jak również o tym, co działo się między szalonym weekendem, a ich kolejnym spotkaniem. Ten wątek autorka potraktowała trochę po macoszemu, by jak najszybciej połączyć bohaterów, a tak naprawdę ten moment oczekiwania najbardziej trzymał w napięciu. Wątek sensacyjny również troszeczkę zawiódł, bo nie był dostatecznie rozwinięty. Autorka skupiła się głównie na relacji Grace i Carsona, choć mogła pociągnąć akcję. Delikatnie rozczarowało mnie cukierkowe zakończenie, które oczywiście w tego typu książkach jest nieuniknione i naprawdę mnie rozczuliło, ale po tak zachwalanej autorce spodziewałam się czegoś głębszego.

Pomijając wszystkie moje zażalenia, spotkanie z Sheridan uznaje za udane i z pewnością sięgnę po inne jej książki. Carsona Stingera zapamiętam chyba na całe życie, bo o takiego faceta naprawdę trudno. Wiem jedno – kocham komandosów! Ma ktoś jakiegoś na zbyciu?

Moja ocena: 7/10

3 komentarze:

  1. Też czułam niedosyt, a to dlatego, że przeczytałam wszystkie książki autorki i po prostu ta była przesłodzona. Czytało się nieźle, ale w mojej osobistej klasyfikacji Stinger jest na ostatnim miejscu z oceną dobrą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczynam, ale już zabrałam się za Caldera i tam widać różnicę. Stingera jednak wspominam całkiem nieźle ;)

      Usuń

Dziękuję za zostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...